Drozd napisał(a):

|
Może komuś się to wydać wariactwem, ale mnie całe to zabicie Osamy śmierdzi na kilometr. Może nie sam fakt, bo dlaczego by go mieli amerykańce nie znaleźć i nie zastrzelić, ale właśnie moment. Gdyby nie to w poniedziałek głównym światowym newsem byłaby beatyfikacja papieża, który popularnością takiego Obamę wyprzedzał o kilka długości. Mało tego to nie była pompowana medialna popularność, ale autentyczne zainteresowanie ludzi na całym tym fałszywym świecie. A co się stało w niedzielę? Od tego dnia zgodnie z doktryną KK do naszego papieża można się modlić jak do np. św Franciszka i mieć nadzieję ze prośby zostaną wysłuchane przez Boga. Taka informacja gdyby dotarła szeroko do ludzi mogłaby wiele zmienić w globalnej świadomości i skutkować nieprzewidywalnym dla obecnego establishmentu. Nie ma co przesadzać ale JPII może stać się czynnikiem jednoczącym dla całej ludzkości, a to się co poniektórym nie podoba. Nie muszę chyba pokazywać palcem o kim mówię. Wrzutą o Osamie odwracają uwagę, ale są za krótcy i mam nadzieję że jeszcze im się to odbije czkawką.
|
No cóż, przyznam szczerze,że nie przyszło mi do głowy zestawiać tych dwóch wydarzeń w taki właśnie schemat. Bliższy jestem raczej stwierdzeniu, że jedno z drugim ma niewiele wspólnego.
Wątpię, by akurat wojskowi, zaangażowani w rozgrywkę na pograniczu pakistańsko-afgańskim, w ogóle zawracali sobie głowę tym, co dzieje się w Rzymie. W tego typu sprawach kwestia wiary czy beatyfikacji raczej nie ma większego znaczenia. Tam ludzkie życie traktowane nie jest przecież jako nietykalne, a w kategorii pionków na planszy.
Dlaczego tyle to trwało i dlaczego właśnie wtedy? Z informacji, które docierają ze świata, wynika, że CIA przede wszystkim musiało zacząć prace od początku 2 lata temu. Kiedy zdali sobie sprawę, jak skorumpowani są oficerowie pakistańskiego wywiadu, musieli zrobić odpowiednią selekcję, później doliczyć należało czas na wykrycie kuriera, obserwacje i upewnienie się, że to właśnie jest to miejsce.
NATO nie ma zgody na akcje, które obejmują teren niezawisłego (przynajmniej oficjalnie) Pakistanu. Gdyby okazało się to pomyłką, do tego ktoś by jeszcze zginął z postronnych widzów, co było bardzo prawdopodobne, to efektem by był wielki skandal i pogorszenie i tak niewygodnej współpracy.
Jak niechętnie i niefrasobliwie Pakistan odnosi się do tego typu współpracy mieliśmy okazję przekonać się przy porwaniu i zamordowaniu Piotra Stańczaka.