AYALA napisał(a):

|
Widzew potem zwyciężał 8-0 w pucharach Neftci Baku a dziś Karabach nas ogrywa.
|
Wiem, że zabrzmi to strasznie, ale prawda jest taka, że futbol w Azerbejdżanie był wtedy totalnie amatorski, zawodnicy grając w piłkę zarabiali do kotleta, jak aktualnie w San Marino. Teraz w tym kraju nie dość że postawiono mocno na szkolenie (zagraniczni trenerzy w szkółkach piłkarskich), to zarobki piłkarzy w tej lidze są porównywalne z naszymi. Po prostu nie ma sensu tego porównywać.
Oczywiście porażka z Karabachem jest kompromitująca, ale też trzeba zdać sobie sprawę, że ten kraj z roku na rok pnie się w górę hierarchii futbolowej, rok wcześniej wyeliminowali Rosenborg Trondheim, więc to nie przypadek, że pokonali słabiutką wtedy Wisłę Kasperczaka. Teraz Wisła gra o klasę lepiej niż wtedy, mimo wszystko.
Marszałek napisał(a):

|
To co było naście lat temu a jest obecnie, to dwa różne światy. Teraz na świecie gra się inaczej a Legia i Widzew grają w dalszym ciągu to samo. Dlatego tak to wygląda. Inni poszli do przodu a u nas non stop to samo. My nigdzie, jako liga nie poszliśmy zbytnio do przodu ani dramatycznie nie obniżyliśmy naszych lotów. Jak mało gdzie ale w przypadku naszej ligowej piłki widać sens powiedzenia, że jak się nie rozwijasz to się cofasz. Tak, przy postępie innych my się cofamy.
|
O to to to. Bardzo dużo jest racji w tym co mówisz. Postęp jest, ale zbyt mały, żeby go nazywać postępem, jeśli porównujemy się do dobrych lig europejskich. Po prostu robiąc postęp nie zmniejszyliśmy dystansu do zachodu, tylko go nie powiększyliśmy. Całe sedno sprawy.
Ogryzek napisał(a):

Ja się zgadzam z rw88 - właściwie nie mamy słabiaków w lidze a same solidne średniaki w lidze jakich wcześniej nie było za dużo (Bełchatów, Lubin). Teraz klub do spadku to Polonia Bytom - długi i brak stadionu. Nawet w takim Ruchu gra uczestnik ostatnich MŚ Komac a w Górniku Jez który 5 lat temu zasiliłby albo Legię albo Wisłę.
Jest inny problem - kiedy środek poszedł do góry - to czołowe kluby nie są w stanie wydać powyżej 1-2 milionów euro na piłkarza aby znowu zachować różnicę pomiędzy solidnymi średniakami a czołówką. Nie oszukujmy się - takiego Manu to powinien kupić Ruch a nie Legia!
Osobny problem - to nie wysokie ceny za Polaków - ale właśnie ich całkowity brak na rynku. Ceny są rynkowe - nie zawyżone.
Wszytko zweryfikują jednak puchary - patrząc na postawę Lecha - jest co najmniej bez zmian.
BTW
Kiedyś pisałem że grożą nam 2 wizje rozwoju piłki - droga siatkówki męskiej gdzie jest produkcja polskich siatkarzy, albo droga koszykówki męskiej (właściwie bez polskich koszykarzy - bo taniej wziąć Bałkańca. I nasi prezesi wybrali krótkowzrocznie Bałkany)
|
Nic dodać, nic ująć. Sobiech czy Mierzejewski są warci tyle, na ile są wyceniani, ale takich Sobiechów w Polsce powinniśmy mieć przynajmniej pięciu, a nawet dziesięciu. Od zawsze piszę, że problemem jako tako nie jest jakość, ale skala szkolenia, ilość zawodników nieźle wyszkolonych, żeby było w kim wybierać i żeby była zdwojona mobilizacja poprzez rywalizację. Pierwszy skład naszej kadry nie odbiega poziomem od składu Duńczyków, Czechów, Szwedów itd., ale już zaplecze zdecydowanie tak. Najlepsi nasi zawodnicy, jak Szczęsny, Boruc, Piszczek, Głowacki, Brożkowie, Matuszczyk, Peszko, Kuba, Obraniak, Lewadnowski, Jeleń itd. grają w silnych ligach, w bardzo dobrych klubach, ale jest ich NIEWIELU, i to jest główny problem.