|
Spokojnie Panowie, nie ma się co kłócić. Każdy przeżywa huśtawkę nastrojów. Pamiętam, że w pierwszym okresie pracy Maaskanta należałem do jego najbardziej zacietrzewionych przeciwników. Końcówka jesieni i początek wiosny pozwolił mi jednak spojrzeć na jego pracę cieplejszym okiem.
Oceniając pracę trenera należy mieć jakiś punkt odniesienia. Nie można powiedzieć, że trener jest do dupy bo... jest i tyle.
Porównajmy, jak gra Wisła "przed" i "po". Ile się zmieniło. W jakim punkcie byliśmy przed jego przyjściem i gdzie jesteśmy teraz. Jest różnica? Jest, przynajmniej jak dla mnie. A że jest jeszcze dużo do zrobienia i Maaskantowi przytrafiają się błędy - no cóż, chcecie mieć trenera idealnego, to ściągnijcie Guardiole.
Mnie też denerwują jego niektóre zmiany w trakcie meczu, ale na miłość Boską, spójrzcie, kogo mamy na ławce - jeden Rios, który mógłby grać ewentualnie zamiast Maćka. Ale nie wiemy, w jakiej jest formie, to Maaskant jest z nim na każdym treningu, widocznie jest coś, o czym nie wiemy.
Piłkarzy mamy jakich mamy, oprócz Maora i Parejki nie ma kogo wyróżnić. To i tak niezły wynik z takim składem personalnym, że jesteśmy liderem. Przecież wszyscy wiemy, że Wisła przed sezonem była skazywana na środek tabeli i to nie tylko przez media, ale i przez nas samych. Poczekajmy do końca. Miejsce gwarantujące grę w pucharach uznam za sukces.
"Gdy wracam do domu i się zamyśle, myślę o Wiśle..."
K.I.Gałczyński
"I skończył się mecz w Londynie i tak i to jest prawda!!!..."
|