Edson napisał(a):

|
Dżosef Wojciechowski wyłożył 1 mln euro za "odkrycie" rundy w lidze polskiej, a my za 2 razy mniej ściągneliśmy podstawowego reprezentanta Bułgarii.
|
Tylko że Sobiech już teraz, w wieku 20 lat jest gwarantem przynajmniej 10 bramek i kilku asyst na sezon, natomiast Genkow ma lat 27 i nie wygląda na kogoś, kto nadto umiejętnościami przewyższa Polaka. Ten "podstawowy reprezentant Bułgarii" póki co nie miał okazji strzelić choć jednej bramki dla swojej kadry, a do trzydziestki pozostały mu trzy lata. Taki Sobiech odpowiednio prowadzony skończy sprzedanym za miliony do klubu klasy Borussii Dortmund (casus Lewandowskiego), a taki Genkow co najwyżej może po nieudanym epizodzie w Rosji może postrzelać w Ekstraklasie - nomen omen w rezultacie mniej więcej na poziomie tego całego Sobiecha.
Niestety nasz futbolowy kraj jest przepełniony ludźmi z Twoim podejściem, naprawdę bardzo mało klubów myśli przyszłościowo i inwestuje w szkolenie, żeby potem władowane 3-4 miliony zł w bazę treningową i szkoleniowców za kilka lat kilkukrotnie pomnożyć i to w kwocie liczonej w euro. Nasze kluby wolą kupić symbolicznego Genkowa, który coś tam tu i teraz postrzela, ale za kilka lat wylądować może przy świetnych lotach w Turcji lub w rosyjskim średniaku. A cierpi na tym również i reprezentacja.
Ale tak naprawdę tu nie o dobro kadry chodzi. Szkolenie jest najlepszą drogą do pomnożenia kilkukrotnie swojego budżetu w przeciągu kilku lat, szczególnie, że nasz rynek jest aktualnie dosyć ubogi w gotowe produkty piłkarskiego szkolenia, ale bardzo bogaty i liczny pod względem posiadanych talentów - Legia coś tutaj robi, coraz lepiej im to wychodzi, a za samego Janczyka z Fabiańskim dostali pod 7 mln euro.
A i bardzo łatwo można by było zrobić modę na polskie talenty, jeśli ich większa ilość byłaby lepiej doszkolona niż teraz i z lepszym skutkiem prezentowała się za granicą - zresztą jakiś tam tego zalążek już mamy w postaci opinii o polskich bramkarzach. No ale póki co to sfera marzeń w większości przypadków, a Wisła tutaj jest na szarym końcu.