Niech ktoś kumaty wyjaśni, jaki wpływ na nagłe przyspieszenie spadania samolotu ma wprowadzenie do atmosfery helu. Bo mi przychodzą do głowy dwie możliwości:
- spadek gęstości powietrza i, co za tym idzie, spadek siły nośnej - nierealne, bo trzeba by tam rozpylić nieprawdopodobne ilości gazu, by tego dokonać, biorąc pod uwagę jeszcze dyfuzję i po prostu wiatr, które sprawiłyby że stężenie helu raz dwa by się wyrównała w objętości wielu kilometrów sześciennych i stałoby się pomijalnie małe.
- wyparcie z powietrza tlenu, który jest niezbędny do pracy silnika (nie trzeba chyba wyjaśniać nikomu o co chodzi?) - też nierealne moim zdaniem, z tych samych powodów - ilość rozpylonego helu musiałaby być niewyobrażalna!
Jak dla mnie bez sensu zupełnie...
Niech ktoś mi wytknie błąd, jak czegoś nie uwzględniłem.
Ela napisał(a):

Ciekawe, nie powiem. Strasznie dużo rzeczy się tu nie zgadza w tym wszystkim...