|
Nie można się nie zgodzić z wypowiedzią PhantomRanger.
Gra Wisły oparta jest na długim budowaniu ataku pozycyjnego, przy dużej ilości krótkich podań. Jak nie ma miejsca po lewej stronie, przenosimy piłkę na 2 stronę. Szybkie kontry? Z tym problemu też nie ma. Jest kilku naprawdę szybkich piłkarzy w naszej drużynie potrafiących szybko skontrować przeciwnika. Szkoda, że skuteczność wiślaków pod polem karnym przeciwnika nie jest taka wysoka jak pod swoim polem karnym. (Tak Panie Wilku, Sobolewski - pracujemy nad atakowaniem bramki przeciwnika, nie swojej). Nie tracimy głupich piłek, nie ma gry w stylu 'długa piłka na Rasiaka, jakoś to będzie.
Więc trzeba być ślepcem, bądź leśnym dziadkiem z wydziału szkolenia PZPN, żeby nie zauważyć mocnego zarysu stylu Maaskanta na drużynie. Wiem, samo posiadanie piłki 60-40 na naszą korzyść to za mało, ale przypomnijmy sobie, że ta drużyna gra ze sobą nie całe 10 miesięcy. Ze zlepku piłkarzy rozjechanych przez Karabach Agdam powstało coś na wzór mistrza polski. Pierwszy raz od lat wypaliły praktycznie wszystkie transfery do drużyny.
Jest ktoś, kto naprawdę myśli, że polska myśl szkoleniowa była by wstanie odbudować Wisłę w tak krótkim czasie?
W wywiadzie Maaskant pokazał, że jest odpowiednim człowiekiem w odpowiednim miejscu. I ta teoria o polakach patrzących tylko pod swoje nogi - poezja. 100% trafna w odniesieniu do babki z dzieckiem, jak i naszego szanownego rządu. Każdy dba tylko o siebie. Robert Maaskant, nowa jakość w polskiej kopanej. Powodzenia kołcz!
|