PhantomRanger napisał(a):

|
Chyba tylko ślepiec nie zauważy wyraźniej poprawy w grze. Ja mam nadzieje, że nawet jeśli w tym sezonie mistrzostwa nie będzie klub nie pozbędzie się Stana i Roberta i wrócimy do bagna z "polską myślą szkoleniową" rodem z epoki dinozaurów tylko będziemy konsekwentnie realizować dalej, a w przyszłym sezonie może nie być na nas w lidze mocnych.
|
A jeśli Basałaj i Valxs postanowią zamienić Holendra na jakiegoś trenera z Niemiec? Dlaczego z góry zakładasz alternatywę - Maaskant albo trener z Polski?
Dla mnie Maaskant ma niestety jedną wadę która w pucharach (
moja prywatna opinia) nie wróży nam sukcesu. Maaskant jest mało elastyczny i za mało kalkuluje po włosku w dwumeczach. Co dobre jest na ligę - atak, otwarty ofensywny futbol - w pucharach raczej się nie sprawdzi. Bo powiedzmy sobie szczerze na przykładzie Amici - z iloma zespołami Lech mógł prowadzić otwarty ofensywny futbol przy swoim potencjale kadrowym? Z Azerami, owszem, ze Spartą? Nie specjalnie o MC, Juventusie nie wspominając.
Również brak mu myślenia strategicznego - gramy pierwszy mecz z Podbeskidziem - gra nam nie idzie. Trener z doświadczeniem pucharowym spokojnie dogrywa taki mecz do końca. Jest 0-0. Nic nie zyskałeś, ale i Podbeskidzie nic nie zyskało. Ale nasz treneiro od otwartej gry zapędza wszystkich do szturmu na bramkę Podbeskidzia w ostatnich 5 minutach i przez brak asekuracji dostajemy 0-1. W lidze byłoby to sensowne, lepsze bowiem 3 punty niż 1! Warto ryzykować. W pucharach - NIE. Paradoksalnie 0-0 u siebie jest świetnym wynikiem. Mamy rewanż w Bielsku i remis 2-2, który dałby nam awans...
Jeśli Maaskant będzie chciał grać w pucharach tak jak w lidze (otwarty ofensywny futbol) to skończymy naszą grę na przegranej 6-1 z Juventusem jak jego Breda z Villareal. Nie mamy potencjału na otwartą grę, Lech go też nie miał. Ale wuefista (Zieliński) który ma zdecydowanie więcej doświadczenia pucharowego od Maaskanta wiedząc o tym, grał na "małe przewagi" i ostrożną grę z tyłu a nie brnął w ładną otwartą grę.
Tak to widzę, z Petrescu i jego wizją futbolu mielibyśmy szansę osiągnąć więcej w pucharach niż z Maaskantem i jego otwartą grą.
Ale mam nadzieję że się mylę i w pucharach coś tam pogramy