Nieudacznik Dawidowski rozegrał w Wiśle 2 mecze w przeciągu kilkunastu lat, a dorobił się fortuny z czego 3/4 zostawił w kasynach. Działacze klubowi wbijali w niego i nie mogli zdzierżeć jego mordy ale nic nie mogli poradzić.
W tym własnie problem że zawieszenie nic nie daje, koleś po prostu musi przestać dostawać wypłatę, ale za nim tak się stanie sąd musi go uznać winnego, potem Wisła musi wysyłać jakieś pisma do uefa/ pzpn że rozwiązujemy kontrakt z
winy zawodnika czy jakoś tak, że naruszył dobre imię klubu, że marketingowo stracił na tym, bla bla bla... Bo ot tak nie można zerwać ważnego kontraktu.. można gościa zawiesić ale kasę cały czas dostaje. Wisła nie ma podstaw do niewypłacania mu kasy. Wszystko to na razie są spekulacje medialne.. zresztą za nim go skażą to już skończy mu się kontrakt.
Wisła co prawda już teraz może jakieś pisma wysyłac że chce rozwiązać kontrakt z
winy zawodnika ale Łobodziński ma dobre papugi które słono opłaca i pewnym jest że pójdzie na wyniszczenie z Wisłą do sądu. A to kosztuje i może potrwać szmat czasu.. a nie daj Boże sąd nakazałby wypłacić Wiśle odszkodowanie Łobodzińskiemu..
Ja tam swoje wiem. Dawidowskiemu nie zależało na grze ani na szybkim powrocie. Zamiast trenować i robić coś chcąc powrócić na boisko wolał chodzić do kasyn (raz doznał urazy podczas jednej z wizyt

).
W Lechii coś tam probówał ale to dlatego że dostawaje 1/10 tego co zarabiał w Wiśle , poza tym pół wieku pierdzenia w fotel już go znudziło.
Prezes banku a pilkarz... dla mnie to dwie różne osoby i dwie różne sytuacje.
Nie wierzę w to że Wisła przestała mu płacić. To byłoby zbyt piękne. Poza tym nie został uznany za winnego. O to własnie chodzi że gdyby Wisła tak zrobiła a sąd uznał go za niewinnego bądz takiego który miał malutki wpływ na te mecze to mógłby zarządzić odszkodowanie od Wisły, które mogłyby być liczone w milionach. I klub wie że za dużo by ryzykował..