flamengista napisał(a):

|
Nie pieprz, tylko zacznij słuchać co mówią nasi piłkarze. W przerwie meczu Małecki w Canal+ przyznał, że grał fałszywego napastnika i cofał się do środka, a w jego miejsce miał wchodzić Sziwakow. Więc Sziwakow de facto grał środkowego napastnika, co było aktem desperacji ze strony Maaskanta. I pokazuje, jak nasz trener ocenia formę Riosa i Żurawskiego.
|
Tak, tak, jeden mecz wystarczy żeby ze stanów euforycznych zacząć snuć teorie spiskowe i gadać o aktach desperacji. To kiedy Cupiał sprzedaje Wisłę?
Albo nie doczytałeś mojego posta, albo go nie zrozumiałeś.
Napiszę jeszcze raz, ale w inny sposób, może będzie jaśniej.
Gdyby w tym meczu grał Genkow, to Siwakow grając na tej samej pozycji zachowywałby się dokładnie tak samo - wbiegałby w pole karne na miejsce napastnika. Gdyby miejsce Siwakowa zajął Jirsak albo Wilk, to też robiliby to samo- wbiegali w pole karne. Nie mają tu nic do rzeczy warunki fizyczne Siwakowa, z których Bialorusin zresztą nie potrafi korzystać. Obejrzyj sobie wiosenne spotkania i zobacz, że środkowy pomocnik zawsze ma wchodzić w pole karne ze środka, kiedy napieramy. W meczu z Chorzowem Jirsak po przerwie robił to z 5-6 razy (przynajmniej), a nie mieliśmy takiej przewagi w inicjatywie jak ze Śląskiem. Siwakow m.in. dlatego właśnie stracił miejsce w składzie- początkowo nie wypełniał tego założenia taktycznego.