aNouc napisał(a):

A no właśnie.
Amika z pewnością tak, tym bardziej po powrocie Rudnevsa. Legia mniej ale to że na dziś nie idzie nie oznacza że tak będzie do końca. Mecz meczowi nierówny a dołek złapać może każdego, tam samo dodatkowy power.
A wygrywać wszystko do końca nie muszą, bo Wisła tez może mieć kilka słabszych meczów. Po mojemu tak na chłodno to Wisła jeszcze 2 mecze przegra i 2 zremisuje.
|
eee, toć żeś panocku chyba nie przeczytał dokładnie tego co pisałem wcześniej
Przyjmując że Legia i Lech wygrywają w sobotę to zostaje do zdobycia 21 punktów w 7 kolejkach przy 9 punktach naszej przewagi (z Legią najprawdopodobniej 10). Po twojemu Wisła zdobywa 11 punktów (3-2-2), czyli obie drużyny MUSZĄ zdobyć komplet żeby nas wyprzedzić. Przy czym bardziej prawdopodobne jest że jednak tego kompletu żadna z drużyn w tej lidze nie zdobędzie (Wisła również), więc nawet przy naszej większej stracie nas już raczej nie dogonią.
Ale ja się naprawdę z nich nie śmieje, po prostu nie wierzę że są cudotwórcami, a co do Skorży to nie jest żadna kpina z mojej strony, bo "Maciusiem" to on był jeszcze za naszej kadencji.
I gwoli ścisłości ja wcale jeszcze się z mistrzostwa nie cieszę, bo Jaga mimo wszystko jest blisko, chodzi mi tylko i wyłącznie o szanse pozostałych drużyn.
Widzę że wyedytowałes poprzedniego posta więc pozwolę sobie odnieść się do tego co napisałeś, można mieć farta w jednym czy drugim meczu, ale prędzej czy później i tak wszystko się zbalansuje. To co napisałes miało miejsce, tak samo jak niepodyktowane karne dla nas, samobóje po rykoszetach, nie pokazane czerwone kartki itd. Wczorajszy mecz ustawiła śmieszna bramka z początku meczu, z Koroną straciliśmy punkt po samobójczym rykoszecie spowodowanym po strzale z rzutu wolnego cofniętego już po puszczeniu gry i nieskutecznym strzale oraz podyktowanym za rękę, której Jaliens nie mógł w żaden sposób przeciwdziałać. O tym że przeciwnik powinien kończyć mecz w co najwyżej ósemkę to nie warto wspominać. Z Bełchatowem niepodyktowany karny...
I u innych drużyn jest podobnie. Karny z kapelusza dla Legii, brak kartki przeciw Lechowi itd. Raz szczęście dopisze jednemu, raz drugiemu. Taka jest po prostu piłka. A my w tą piłkę naprawdę nie gramy źle, ba, w porównaniu z początkiem sezonu to śmiem twierdzić że zrobiliśmy ogromny postęp.