Matejas_ napisał(a):

Mam nadzięję że po tym meczu nie będzie się rozliczało Genkova tylko i wyłącznie ze zdobywanych bramek. Gdyby Gienek grał i strzelił dla Wisły zwycięską bramkę zapewne Uran235 dałby mu "6" dowalając "Bułgar zmarnował w meczu kilka bardzo dobrych sytuacji do wyprowadzenia drużyny na prowadzenie. Genkow po prostu musi takie okazje wykorzystać."
Gdyby tak każdy wykorzystywał to co ma to wyniki w piłce byłyby dwócyfrowe, a królem skrzelców zostawał by gość który zdobywa w sezonie około 100-120 goli.
|
Również mam taką nadzieję, choć wiadomo napastnika rozlicza się z bramek, jednak liczy się w tym wypadku dobro drużyny, Genkov tych bramek może i nie strzelać ale jeżeli ściąga na siebie uwagę obrony, asystuje, wygrywa powietrzne pojedynki, robi miejsce na wchodzenie ze skrzydeł i stwarzanie okazji do strzelenia bramki to tez jest występ na plus.
Titto napisał(a):

Czy ja wiem?
Jagiellonia ostatnio złapała dobry rytm. Są w dobrej formie. Do tego mają teoretycznie łatwiejszy terminarz od nas.
My mamy ogromne problemy z wygrywaniem meczów na wyjeździe.
Dlatego mecz z Lechią będzie "szalenie ważny".
|
Teoretycznie to masz rację, ale praktycznie nie można stwierdzić, że Jagiellonia wygra wszystko do końca i wyprzedzi Wisłę na koniec sezonu.
Jak widać ten sezon układa się dość dziwnie, każdy może wygrać z każdym, można głupio stracić punkty w każdym meczu, myślę że Wiślacy limit jakiegoś niefartu już wykorzystali na ten sezon remisy w Bytomiu, Kielcach, porażka we Wrocławiu paradoksalnie patrząc dwa ostanie mecze (Korona, Śląsk) to nie były jakieś tragiczne spotkania w naszym wykonaniu.
Patrzmy na swój terminarz a nie na Jagiellonię
willow napisał(a):

A ja uważam, że Wisła już teraz może uznać sezon za udany. Co oczywiście nie świadczy o tym, że jestem minimalistą, co to to nie. Ale biorąc pod uwagę totalną przebudowę drużyny, która nota bene jeszcze trwa, a także oczekiwania właściciela i prezesów, miejsce w pucharach należy uznać za sukces. Wszak wielu z nas tego przed sezonem oczekiwała - nie było chyba ani jednego głosu, który plasowałby nas na 1 miejscu, a nawet, jeśli taki był, to raczej nikt nie brał go na poważnie.
Biorąc pod uwagę ten gorszy scenariusz, tzn. że to nie Wisła będzie mistrzem, łatwiej mi będzie przełknąć pierwsze miejsce Jagi niż Legii czy Amici.
|
Wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Biorąc pod uwagę początek sezonu to chyba nikt nie myślał o zdobywaniu MP - bo nie było za kolorowo, nowa drużyna, mało czasu na zgranie, później nowy trener. Wszystko z czasem zaczęło tych kolorów nabierać - oczywiście daleko im jeszcze do optymalnych kolorów, bo wiele należy jeszcze poprawić w naszej grze, nieszczęsne stałe fragmenty gry między innymi.
Kiedy jednak zaczęliśmy gonić stawkę, a na wiosnę wdrapaliśmy się na sam szczyt, wizja odzyskania tytułu stawała się coraz bardziej realna. Już zaczęliśmy liczyć punkty, rozpisywać mecze, gdzie można przegrać, z kim zremisować.
Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że ta drużyna cały czas się dociera, wypracowuje swój styl gry, nie zdobycie w tym roku MP nie będzie jakoś wielką tragedią w stylu ''świat się kończy'', pewnie, że trzeba szansę wykorzystać i bronić lidera jak najdłużej się da oby do samego końca.
Wszyscy niech zobaczą na ostatni sezon, Jagiellonia to nie jest Lech a u nas nie ma już osławionego Jopa, ale trzeba uważać do końca, trzeba patrzeć tylko i wyłącznie na nasz terminarz na nasze mecze a nie na Jagę.
Jeżeli będziemy wygrywać to co trzeba to zwycięstwa Jagi i tak na nic się zdadzą.
Trochę bardziej spokojniejszej i realistycznej oceny sytuacji nie zaszkodzi. Jeszcze nie jesteśmy mistrzem!