Trykuss napisał(a):

|
Nie rozumiem, jednego. Majac w atakaku piłkarza taiego jak Patryk szybkiego potrafwiacego sie urwac, my zamiast probowac szansy w szybkich podaniach w uliczke
|
Nie zauważyłeś, że nie było "uliczki", tylko roboty drogowe

.
To była świetna taktyka na dzisiejszą Wisłę. Maor zwykle gra słabiej w pierwszych połówkach, kiedy piłkarze mają siły i trzymają pozycję, wystarczyło więc ekstremalnie zamurować bramkę i nasza gwiazda straciła połowę ze swojej wartości.
Problem z Małym nie polegał na tym, że nie nadaje się na pozycję wysuniętego napastnika (choć być może rzeczywiście nie ma predyspozycji), ale na tym, że już w meczu z Koroną zgasł, zatracił gdzieś swoje atuty, które pokazał na początku rundy.
Przy tak zagęszczonej obronie trzeba grać bardzo szybko i precyzyjnie (tego nie zrealizowaliśmy), strzelać z dystansu (było kilka strzałów, ale generalnie od dłuższego czasu nie jest to nasza mocna strona) lub wrzucać precyzyjne piłki w pole karne na dobrze grających głową zawodników (wygląda na to, ze poza Genkovem nie mamy obecnie takowych).
Właśnie w tym leży problem Wisły. Nie da się dostosowywać do każdej sytuacji taktycznej, jeśli tylko jeden zawodnik gra dobrze głową, jeśli słabo wykonujemy stałe fragmenty gry, jeśli...
Myślę, że paradoksalnie mecze z Lechią, Legią czy Lechem będą dla nas o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze dla oka. Jeśli oczywiście nie damy się zdominować lub nie stracimy szybko bramki z niczego.