Ten mecz można podsumować w krótki sposób:
trudno jest wygrać mecz, gdy cały czas:
- gra się bez napastnika
- posyła się wrzutki w pole karne, gdzie - i tu uwaga - nie ma napastnika, a jest 7 rywali, no cóż, bracia też potrzebują pkt i swojaków nam nie chcieli podarować
- gol w 2 minucie po frajerskiej próbie robienia pułapki ofsajdowej na 25 metrze od bramki, gdy w okolicy 20 metrów od piłki było 6 rywali i brak dojścia do bezpańskiej piłki w wykonaniu naszych defensorów było zwiastunem mega klęski - po tym zdarzeniu nie wierzyłem w sukces, bo miałem w głowie mecz z Reymonta i wiedziałem jak to się skończy, liczyłem tylko na swojaka lub karnego, niestety, dziś nam szczęście nie dopisało, mogę tylko śmiało stwierdzić, że nie zostaniemy mistrzem Polski w przypadku, gdy ktoś z zawodników Melikson i Genkov złapie kontuzję do 29 kolejki, drużyna jest od nich uzależniona i jeśli chcemy coś osiągnąć poza Polską, potrzebnych jest nie 3-4 ale 2 razy więcej wzmocnień, bo piłkarze-zmiennicy są po prostu na nasz klub za słabi
Maaskant przegrał ten mecz zanim się on rozpoczął - tak pomyślałem po pierwszych minutach, gdy gra z Małym na środku nie wypaliła.
Teraz stwierdzam, że Wisła przegrała ten mecz gdy wypłynęła informacja o kontuzji Genkova, bo po prostu Rios i Żurawski to poziom MESY (wiem, że obrażam teraz niektórych chłopaków dających z siebie 100%, grających w Młodej Ekstraklasie, ale te dzisiejsze przepiękne przepuszczenia piłki w wykonaniu Żurawskiego...)
Głowa do góry, nie ma w naszym terminarzu drużyny, która swoim stylem przypomni Śląsk

Górnik pokonamy, bo z nimi zawsze wygrywamy u siebie. Lechia nie będzie się murowała, co dla nas będzie korzystniejsze, choć w tym meczu możliwy jest każdy rezultat. Identycznie sprawa wygląda w 3 kolejnych spotkaniach. Zagłębie będzie rywalem do pierwszej bramki - kto strzeli to wygra, a ostatni mecz sezonu, oby już o niczym nie decydował, bo Polonia jest jedyną drużyną, która w defensywie może zagrać na poziomie Śląska.