Wyświetl pojedynczy post
kojot_12
Member
 
Od: 01.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#44141
Stary 20.04.2011, 12:27
na stronie gówna wybiórczego jest taki wywiad z 17-letnimi zawodnikami Rozwoju Katowice:


Piłkarze ze śląskich klubów ekstraklasy mogą tylko pozazdrościć wrzawy medialnej, jaka powstała wokół 17-letnich Arkadiusza Milika i Wojciecha Króla. Czy juniorzy III-ligowego katowickiego klubu to rzeczywiście perełki, jakich od dawna nie widziano w tym regionie?
Milika (w zeszłym tygodnia strzelił gola Anglikom w wygranym 4:1 meczu reprezentacji juniorów) i Króla chętnie widziałyby w swoich szeregach najsilniejsze śląskie kluby. Miejsce w kadrze proponuje im też Legia Warszawa. Dzięki testom w słynnym Tottenhamie Hotspur mieli okazję poznać samego Davida Beckhama.

Maciej Blaut: Od czego rozpoczęło się szaleństwo wokół was?

Arkadiusz Milik: To przyszło naturalnie. Jako dzieci jeździliśmy na turnieje z Rozwojem, gdzie często ja zostawałem najlepszym strzelcem, a Wojtek najlepszym zawodnikiem. Potem poprzeczka była stawiana coraz wyżej. Jesienią przyszły występy i gole w trzeciej lidze.
Wojciech Król: Najwięcej szumu zaczęło się rozbić, gdy pojechaliśmy na testy do Górnika Zabrze.
Nie zwariowaliście od tego?

Milik: Staramy się twardo stąpać po ziemi. Najlepiej jednak, żeby oceniał to ktoś z boku. Żadna ostra reprymenda nam się nie zdarzyła. Jak ktoś mówi o uderzającej do głowy wodzie sodowej, to najwyżej w żartach.
Czujecie się gwiazdami?

Milik: Gwiazdy to są na niebie. Ewentualnie w lidze hiszpańskiej: Ronaldo i Messi. A nas to czeka dużo mozolnej pracy. Dopiero dzięki niej możemy osiągnąć cele, o których marzymy.

Twój menedżer Janusz Oster podobno porównał Cię do Andrzeja Szarmacha i Włodzimierza Lubańskiego razem wziętych.

Milik: Zacznijmy od tego, że ten pan nie jest moim menedżerem. Rozmawiałem z nim, ale nie podpisywaliśmy żadnej umowy. Nie wiem, jak można w ogóle użyć takiego porównania?! Po tych słowach nasza współpraca została zakończona.

Król: Nie mamy jeszcze menedżerów. Nie da się jednak ukryć, że jest trochę takich propozycji. Na razie za bardzo się nad tym nie zastanawiamy.

Nie uważacie, że zamieszanie wokół was jest przesadzone? Przecież w seniorskiej piłce rozegraliście dotąd dopiero kilka spotkań.

Milik: Pewnie, że tak. W Polsce już tak jest, że jak pojawi się utalentowany piłkarz i jeszcze bramkę strzeli, to zaraz robi się wokół niego wielki szum.

Król: Dlatego podchodzimy do tego wszystkiego spokojniej niż całe otoczenie.

Jak trafiliście na testy do Anglii?

Milik: Dzięki kierownikowi Rozwoju Zbigniewowi Dziurze. Jego córka jest zaręczona z angielskim menedżerem Davidem Lee.

Król: Najpierw przez tydzień trenowaliśmy z zespołem Reading. Na zakończenie zagraliśmy mecz z zespołem do lat 16 Tottenhamu. Wypadliśmy dość dobrze i zostaliśmy wypatrzeni przez skautów tego klubu. Pojechaliśmy więc dodatkowo na tydzień do Londynu. Tam też mieliśmy zagrać, ale mecz - z powodu złego stanu murawy - nie doszedł do skutku. Przez to nie mogliśmy się więc do końca dowiedzieć, czy nas tam chcą.

Milik: Proponowali, abyśmy spróbowali jeszcze raz, ale akurat Rozwój rozpoczynał obóz przygotowawczy w Zakopanem i nie chcieliśmy go stracić.

Nie baliście się zaprzepaścić takiej szansy?

Milik: Nie. Treningi w Anglii i tutaj nie różnią się bardzo. Najważniejsze jest zaangażowanie. Jeśli będziemy się starać, to i tutaj do czegoś dojdziemy.

Jak poznaliście Beckhama?

Milik: Tottenham ma duży ośrodek, gdzie trenują zarówno seniorzy jak i juniorzy. Dla nich takie spotkanie to jest normalna rzecz. Nic dziwnego, że przeskakując na poziom seniorski nie są zestresowani grą u boku takich gwiazd. Oni to mają na co dzień.

Król: W siłowni Beckham, który akurat trenował sobie w Londynie, jechał obok mnie na rowerku. Jak równy z równym (śmiech).
Potem zdecydowaliście się jeszcze na wyjazd na zgrupowanie z młodzieżową drużyną Legii.

Król: To najsilniejszy zespół Młodej Ekstraklasy w Polsce. Zależało nam, aby móc się porównać do jej zawodników. Byli od nas trochę starsi, ale jakoś specjalnie nie odstawaliśmy. Podjęliśmy jednak decyzję, że zimą klubu nie zmienimy.

Latem na pewno odejdziecie z Rozwoju?

Król: Nie jest to pewne na sto procent. Na razie walczymy z naszą drużyną juniorską o wyjazd na mistrzostwa Polski. Liczymy też na występy w trzeciej lidze. Wiadomo jednak, że kiedyś trzeba będzie podjąć tę decyzję.

Macie dużo propozycji z innych klubów?

Milik: Tak. Musimy porozmawiać z rodzicami i wybrać najlepszą ofertę. Na razie rodzice przede wszystkim nas uspokajają. Proszą o to, abyśmy ciężko trenowali, bo wiedzą, że to może być w przyszłości nasz zawód, a przy okazji dobra zabawa. Dotąd nie było zresztą sytuacji, żeby ktoś podłożył przed nami kontrakt do podpisania. Od razu wyjaśnię, że sprawy finansowe interesują nas teraz mniej. Liczy się przede wszystkim możliwość rozwoju.

Król: Jesteśmy kolegami, ale to wcale nie oznacza, że na pewno wybierzemy ten sam klub.

A może wybierzecie klub, któremu kibicujecie?

Król: Na Śląsku nie ma takiego klubu.

W GKS-ie uważają, że powinniście trafić na Bukową, bo jesteście wychowankami katowickiego klubu.

Król: Wybierzemy najlepszą opcję dla nas, a nie dla GKS-u.

Chodzicie czasem do szkoły?

Król: W tym roku było z tym różnie. Razem chodzimy do klasy sportowej. Bardzo źle z ocenami nie jest. Wiadomo jednak, że ciężko odrabia się zaległości.

Milik: Gdybyśmy w tym roku wyjechali zagranicę, to z maturą byłoby ciężko. Ale przecież możemy zostać w kraju i uczyć się gdzieś indziej.

Kim chcielibyście być, jeśli jednak nie zostaniecie piłkarzami?

Milik, Król: Jeszcze się nad tym nie zastanawialiśmy.



Myśle ze może któryś z naszych skautów albo trenerzy juniorskich zespołów się zainteresują zawodnikami.
żeby nie trafili w niepowołane ręce tz. do legi.
Odpowiedz cytując