|
Wczoraj byłem na marszu pamięci. Spokojna atmosfera przyjazny nastrój ok 4 tysięcy ludzi z flagami i transparentami. Po mszy i koncercie w kościele mariackim uczestnicy przeszli pod krzyż katyński wznosząc okrzyki "oddajcie skrzynki weźcie bronka", "rzad pod sąd","chodźcie z nami moherami". Przemarsz wzbudzał zainteresowanie ludzi na grodzkiej, nie zdarzały sie oznaki dezaprobaty, raczej zachęty. Całą drogę nie przesadzając stada fotoreporterów i kamerzystów, które po dotarciu pod krzyż zaczęły się kłębić w okolicach niewielkiego podwyższenia na którym pojawiali się kolejni uczestnicy w celu zabrania głosu. Nie skutkowały nawet apele prowadzącego żeby dziennikarze odsuneli się od podium, nic do nich nie docierało, byli jak w amoku. Modlitwę poprowadził ks. Isakowicz-Zaleski, za przybycie podziękowała Marta Kaczyńska, kilka słów powiedział Tomasz Sakiewicz. Zapalono znicze, złożono kwiaty i wieńce. Obecnych było kilka pocztów sztandarowych.
Byli też oczywiście przeszkadzacze z kilkoma megafonami i syreną na korbę. Stali w rządku między ul św Idziego a Wawelem i pajacowali. Uczestnicy marszu przez okres kiedy trwały wystąpienia i składano kwiaty zupełnie krzykaczy ignorowali, co nie było trudne bo owa grupa wyglądała żenująco. Dopiero na sam koniec hasłami "judasze" i "tu jest Kraków, won do Moskwy" skwitowali obecność "protestantów".
Mimo że dziennikarzy było więcej niż przeciwników marszu, nie widziałem wczoraj żadnej relacji w TV. TVP INFO bezczelnie stwierdzili ze dziś bez polityki i nawet o marszu nie wspomnieli. Widocznie rzeczywistość nie pasowała do propagandowego przekazu. A gadanie o kilkuset osobach to już totalna kompromitacja reżimowych mediów.
|