Ogryzek napisał(a):

Tak, zwłaszca że mecz z Bełchatowem był tak miarodajnychy że hej!
Zwłaszacza po jednym meczu kiedy przeciwnik gra w 10, jest dużo miejsca i czasu na grę. Dodatkowo gramy z zespołem który jest jednym z najsłabszych na wyjazdach (zaledwie 6 punktów na wyjazdach) Więc błyszczy "niezawodny" Jirsak który zna taktykę. Jak jest dużo miejsca, to wielu błyszczy i przeprowadza ładne akcje. Jak miejca jest mało, przeciwnicy koszą po nogach to Mały jakoś daje radę. Dla Wisły dobrze byłoby żeby nie tylko Melikson (żenada z tym Melexem) brał ciężar gry na siebie, ale żeby robiło to kilku piłkarzy.
W tej rundzie robi to 3 piłkarzy Melikson, Małecki, Kirm (kolejność nieprzypadkowa) a ostatnio włączył się Genkov. Siła naszego zespołu nie ma polegać na grze indywidualnej Meliksona, ale na zespoowej grze gdzie jest kilku liderów którzy na zmianę biorą grę na siebie. Jednym z nich jest Małecki i niech tak zostanie. (Po meczu z Arką nie pisałeś chyba takich bzdur).
|
Polemizowałbym, szczególnie odnośnie "robienia gry". Robi grę to np. Kirm, Melikson czy Jirsak (często krytykowany- moim zdaniem niesłusznie). Małecki jedynie wykorzystuje trud kreowania gry przez innych zawodników- bierze piłkę zazwyczaj pod bramką przeciwnika i zaczyna swoje "czary".
Kwestią raczej bezsporną jest, że z Bełchatowem zagraliśmy najlepszy mecz w ofensywie w tej rundzie. Pytanie- czy to "zasługa" braku Małeckiego czy słabości/gry w osłabieniu Bełchatowa. I w jednym i w drugim przypadku mam mocne obawy- najlepiej graliśmy do 70 tej minuty od początku, więc nie była to raczej kwestia wyrzucenia z boiska Wróbla. Poza tym GKS nie jest słabą drużyną.
Reasumując- pod względem czysto estetycznym mecz z Bełchatowem był po prostu przyjemny dla oka. I uważam, że grając z Małym wyglądałoby to gorzej.