Wyświetl pojedynczy post
Simao1
Senior Member
 
 
Od: 07.2008
Skąd: Tarnów/Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#360
Stary 15.04.2011, 23:21
To już drugie z rzędu spotkanie, gdzie mocno widoczna zaczyna być "ręka" Maaskanta w grze zespołu. Po pięciu dniach piłkarze niemal nie czują zmęczenia biegając przez 90 minut jakby przed momentem weszli z ławki rezerwowych... Okres przygotowawczy, którego efekty są widoczne już teraz, został dobrze wykorzystany. Ta drużyna ma potencjał, pozostaje tylko czekać, aż zespół zgra się ze sobą na większą skalę niż dotychczas.

Magiczną postacią dzisiejszego meczu był bez wątpienia Maor Melikson. Pokłony w stronę Stana Valckxa za przeprowadzenie transferu tak utalentowanego piłkarza, za tak śmieszne pieniądze do naszej - bądź co bądź - słabej ligi. To właśnie Maor nadawał kolorytu dzisiejszej grze zespołu. Na chwilę obecną, to on wyrasta na gwiazdę Wisły i lidera zarazem. Oby grał dla nas jak najdłużej.

Niesamowita jest również postawa Sergieja Pareiki. Wreszcie mamy Bramkarza przez duże B. To również (a może i głównie) dzięki niemu mamy tak dużą przewagę punktową w tabeli. Dwa obronione rzuty karne świadczą tylko o jego klasie i doświadczeniu. On ma przecież 34 lata, a jak na bramkarza jest to wiek idealny. Przez kolejne 3-4 sezony może stanowić mocny punkt w naszej bramce.

Genkov... TSWetana trzeba pochwalić za gola na 2-0 (kolejny ukłon w stronę Meliksona, który zaliczył asystę) i nie oceniać poprzez pryzmat niewykorzystanych sytuacji. Nie da się, po prostu nie ma takiej możliwości, by być perfekcyjnym w każdej akcji. Na ma ideałów, a przecież nawet Messi, czy C. Ronaldo popełniają głupie błędy. Zresztą - po co daleko szukać? Wystarczy przypomnieć Pawła Brożka i wiele zmarnowanych "setek". Najważniejszym jest, że Genkov potrafi błyszczeć inteligencją na boisku. Wykonuje swoje zadanie we właściwy sposób, a kiedy się rozkręci na dobre, będziemy mieli kolejnego króla strzelców w drużynie.

Kirm i Jirsak - moim zdaniem dwójka cichych bohaterów tego spotkania. Pomimo, że nie zawsze byli widoczni, to wykonywali w dobry sposób swoje obowiązki. Podania, walka o piłkę i nieodstawianie nóg mówią same za siebie. Ta dwójka to pewne punkty drużyny (choć inni uważają ich za bezbarwnych).

Czarek Wilk - przyszły następca "Sobola". Wydaje mi się, że z każdą minutą na boisku zbliża się do momentu wygryzienia Radka ze składu. To wyłącznie kwestia czasu. Dzisiaj rehabilitacja za samobója w postaci strzelonej bramki, tym razem do właściwej siatki. Będą z niego ludzie.

Jeśli chodzi o obronę - Kew Jaliens powoli zaczyna przypominać gościa grającego niegdyś w kadrze narodowej "Oranje". Większość piłek, które posyłał do przodu były zapoczątkowaniem groźnej sytuacji (przykład: rozklepanie obrony serią podań w ostatnim kwadransie I połowy). Doświadczenie jest jego atutem, a z czasem będzie stawał się ostoją naszej defensywy, jak niegdyś Arek Głowacki. To samo tyczy się Chaveza, który bezbłędnie zastawia się w pojedynkach sam na sam z atakującymi. Podoba mi się jego sposób gry - również na plus. Warto też wspomnieć o bokach - i Cikos i Paljić pokazali się dzisiaj z dobrej strony niejednokrotnie włączając się w akcje ofensywne. To także ich zasługa, że mecz zakończył się wynikiem 3-1. Dobrze spisywali się również na ich nominalnych pozycjach.

Ale żeby nie było zbyt słodko...

Nie mogę się jedynie przekonać do Sivakova. Widać, że facet ma talent do gry, ale nie potrafi tego sprzedać na boisku. Dziś był widoczny tylko w kilku momentach na boisku, a posiadanie piłki w jego wypadku nie trwało zbyt długo, bo rozczarowywał stratami lub niecelnością podań. Mimo wszystko Maaskant stawia na niego w kolejnym spotkaniu. Dajmy mu jeszcze szansę, a na oceny przyjdzie moment.

To samo tyczy się Riosa. Jedyną różnicą jest jednak brak wiary Maaskanta w tego gościa. Strzela hattricki w ME, ale nie ma zbyt wiele czasu na zaprezentowanie się w pełnym wymiarze 90 minut na boisku Ekstraklasy. Jednak widać pewien postęp - z meczu na mecz gra coraz dłużej i jest nadzieja, że w końcu się odblokuje, a co za tym idzie stanie się godnym konkurentem dla Gienka i jednocześnie zyska poparcie w oczach trenera. Ja wciąż w niego wierzę

Garguła - pamiętamy wszyscy jego fantastyczne zagrania z meczów w kadrze, czy popisowe strzały z rzutów wolnych za czasów gry w GKSie Bełchatów. Niestety - kontuzje mają to do siebie, że potrafią zrujnować niejedną karierę. Ale Łukasz wciąż walczy i po serii zabiegów zamknął w swoim życiu etap, którego na pewno do udanych zaliczyć nie może. Dzisiaj pokazał chęć gry, choć czasu na to nie miał zbyt wiele. Mam nadzieję, że Maaskant da mu szansę, bo choćby samymi ambicjami nadrabia za brak optymalnej formy.

Jak na razie zespół się zgrywa, a drużyna to plac budowy. Fundamenty już mamy, a gra nabiera kolorytu. Miejmy nadzieję, że dotrzemy do mistrzostwa, a później powalczymy w pucharach, tym razem jednak z lepszym skutkiem niż w latach poprzednich. Cieszy świadomość Maaskanta, że ta drużyna potrzebuje wzmocnień jeśli pragnie zagrać w Champions League. Trener na szczęście wie co robi, o czym świadczą wyniki: 26 punktów na 30 możliwych w ostatnich 10 spotkaniach - to robi wrażenie!

Choć polska liga nie odstaje zbytnio od europejskich średniaków (choć to i tak nobilitacja dla Ekstraklasy uważać ją za takową), to właśnie dla takich drużyn jak Wisła warto ją oglądać. To właśnie "Biała Gwiazda" mieni się na tle pozostałych zespołów i mam nadzieję, że pozostanie tak przez długi czas!

Się rozpisałem...
Ostatnio edytowane przez Simao1 : 15.04.2011 o godz. 23:32.
Odpowiedz cytując