Ja jednak zacytuję fragment tego artykułu, żeby pokazać w czym jest problem:
Cytat:
Wojciech Ł. kilka dni po usłyszeniu kolejnego zarzutu korupcyjnego przymierzany jest do podstawowego składu Wisły Kraków. - Wiem o sytuacji, ale póki mogę, to na niego stawiam - mówi trener Robert Maaskant
Zarzuty dotyczą gry Ł. w Zagłębiu Lubin. 29-letni pomocnik w 2006 r. miał dołożyć się do 100 tys. zł, za które zespół załatwili remis z Cracovią i dzięki temu wystąpił w Pucharze UEFA. Ł. z kolegami miał też kupić awans do ekstraklasy w sezonie 2003/2004. Akt oskarżenia w tych sprawach usłyszy za kilka miesięcy.
|
Widać fachowość i rzetelność red. Jawora. Na razie Ł. zarzutu korupcyjnego formalnie nie usłyszał. Nie ma aktu oskarżenia, nie ma formalnie sprawy. Sam o tym dziennikarz wspomina w kolejnym, wyboldowanym fragmencie. Są dwie możliwości. Albo Jawor ma złą wolę i jest nieprzychylny Wiśle, albo nie kupuje w Media Markcie. Moim zdaniem jedno i drugie jest prawdziwe.
Cytat:
|
O tych zarzutach wiedzą w Wiśle. Klub na razie nie reaguje i jeśli nic się nie zmieni, to jutro przeciwko GKS-owi Bełchatów Ł. po raz pierwszy w tym sezonie wystąpi w podstawowym składzie.
|
To jest kłamstwo, bo klub zareagował - było oświadczenie rzecznika. Problem w tym, że póki nie ma formalnego oskarżenia, nic nie można zrobić! Ba, nawet w przypadku formalnego oskarżenia nie będzie podstaw do rozwiązania umowy - chyba że piłkarz przyzna się do stawianych mu zarzutów i dobrowolnie podda się karze.
Sytuacja tak naprawdę w ogóle nie uległa zmianie. Od dawna wszyscy wiedzą, że ten mecz był ustawiony a nasz zawodnik w tym meczu grał, więc jest w tą sprawę uwikłany. Klub ma związane ręce.
Ja wiem, że dla redaktora Jawora jest to zbyt skomplikowane, ale dla Was już chyba nie?
Jawor jest strasznym manipulatorem. Przyznaje, że Ł. nie ma postawionych zarzutów, ale "oczekuje reakcji" - podając przykład Andrzeja B. Jasne, tylko Andrzej B. jako drugi trener miał niski kontrakt - można było go łatwo zerwać bez większych kłopotów. Ł. ma dobrych prawników i wysoki kontrakt. Łatwo z pieniędzy nie zrezygnuje, więc zerwanie z nim kontraktu zakończy się prawdopodobnie długotrwałym procesem sądowym, a więc jeszcze większym smrodem.
Natomiast jedno w tej całej sprawie mi się nie podoba. Zerwać kontraktu się nie da, to rozumiem. Ale zesłać do rezerw i odsunąć od pierwszego zespołu można. Szczególnie, że jest Rios który dobrymi meczami w ME zasłużył na jeszcze jedną szansę.