|
Niestety nie mam dostępu do kontraktów jakie podpisujemy z naszymi piłkarzami, ale zapewne są możliwości, żeby gracza od składu odsunąć na tej podstawie, iż jego nazwisko przewija się w aferze korupcyjnej. To już byłby widoczny znak, że Wisła nie może tolerować takich podejrzeń. Oczywiście pieniądze mu wypłacać, trenować też mu nie można zakazać, ale niech do jasnej cholery nie biega po boisku.
Media tak piszą ... gorzej jeśli sędzia wydający wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej tak twierdzi w uzasadnieniu:
Sędzia Tomasz Koszyca, który wczoraj skazał czterech sprzedawczyków z Polaru, w czasie procesu wymienił z nazwiska Wojciecha Łobodzińskiego, reprezentanta Polski i piłkarza Wisły Kraków. Powiedział konkretnie tak: - Zeznania tych świadków, w tym Łobodzińskiego, są niewiarygodne. Piłkarze kwitowali odbiór pieniędzy, ale ich nie dostawali. Tłumaczenia zawodowca, że nie wiedział, co podpisuje, można włożyć między bajki. Biorąc pod uwagę rozmach wciąż prowadzonego śledztwa, te osoby mogą się spodziewać kłopotów.
Oczywiście, że klubowi nie grożą pewnie konsekwencje prawne, gdyż zapewne nie handlował meczami gdy grał u nas. Ale gdybyś czytał uważnie i ze zrozumieniem to wiedziałbyś, że pisałem o konsekwencjach marketingowych, wizerunkowych i w końcu finansowych.
Marka Wisły Kraków jest warta dosyć dużo. A wymienianie w czołówkach dzienników czy serwisów sportowych, iż piłkarz Wisły Kraków, dawniej Zagłębia Lubin jest zamieszany w aferę korupcyjną systematycznie tą markę deprecjonuje i obniża jej wartość.
Dziękuję, dobranoc. Rozumiem, że można polemizować, ale pewien kręgosłup moralny trzeba mieć.
Powód: dopisek
Ostatnio edytowane przez Greeg : 13.04.2011 o godz. 14:50.
|