|
Na konferencjach pomeczowych często się mówi o szacunku dla rywala, o grze fair, i takie tam farmazony. Tylko że o szacunku to ja moge mówić w przypadku takiej Polonii Bytom, która - choć biedna - walczy, gra w PIŁKĘ, i stara się utrzymać w ekstraklasie. A o jakim szacunku można mówić w przypadku rzeźników kieleckich? Podejrzewam, że nasz Gienek po meczu był cały obolały, zresztą nie tylko on.
Kilku wczorajszych decyzji Maaskanta nie rozumiem. O ile pewnie zmiany dadzą się wytłumaczyć troską o zdrowie i życie własnych zawodników, o tyle trzymanie na boisku Radka Sobola z żółtą kartką na koncie było w moim odczuciu mało rozsądne. Wilku mógł wejść wcześniej. I druga sprawa. Czy w drużynie jest stały wykonawca rzutów karnych? Bo, kiedy raz strzela Kirm (na raty), drugi raz Malecki marnuje świetną okazję - to jest to poważne zmartwienie dla drużyny. Takich okazji z "11" przepuszczać nie wolno. Ciekaw jestem, jak zaprezentowałby się w roli egzekutora doświadczony z Eredivisie - Jaliens? A może Melikson powinien spróbować (karne lub wolne, wszystko jedno)?
Szczęściem w nieszczęściu jest to, że 2:2 po samobóju padło wczoraj, a nie w ostatniej kolejce. Przy okazji - w poprzednim sezonie był samobój dla nas (Polonii) i samobój przeciw nam (w derbach z pasiastymi). W tym sezonie Polonia znowu podarowała nam samobója, a my - wczoraj kieleckim patałachom. Czyli w golach samobójczych jest remis, i wolałbym, abyśmy więcej już czegoś takiego już nie musieli oglądać.
Przyszła kolejka zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że Genkov i reszta dożyje w formie do najbliższego weekendu. Główni rywale grają przeciw sobie (przydałby się remis), tylko że z nami jeszcze nie grali. I mimo wszystko cieszę się, że wygrała Jaga, bo teraz pasiaste dziewczyny i ich śledziowi koledzy zagrają na noże - kto przegra, spada. Najlepiej jedni i drudzy. JJBG!
|