Mnie wkurza natomiast jak centrala potrafi dbać o to, żeby "liga była ciekawsza".
Poprzednia kolejka - karny z dupy na Frankowskim, kiedy w 1 połowie przy stanie 1-0 karny należał się Wiśle. Jeżeli obrońca (w tym wypadku Kirm) wyprzedza rywala, sprytnie, bez kontaktu brak w bark i pierwszy dochodzi do piłki, przeciwnik kopie w jego noge zamiast w piłkę, a sędzia dyktuje jedenastkę to coś jest nie tak.
Tutaj - sytuacja z Sobolem. Faul Korzyma na Paljicu na czerwoną kartkę moim zdaniem. 1-0 i przeciwnik w 10. Mecz ułożony. Tymczasem z brutalnego ataku na naszym obrońcy sędzia napisał nowy scenariusz na to spotkanie. Zamiast czerwieni dla jełopa z Kielc, czerwień dla Sobola.

W sytuacji kiedy po brutalnym faulu było jakieś tam zamieszanie i przepychanki. Musiała kurewka ze Słupska skorzystać z okazji, a Sobol też dał ku temu pretekst. No ale bez jaj.
Oczywiście ten przygłupi Maciuś musiał jeszcze bramke na 1-2 walnąć, kiedy nie powinno być go już dawno na placu gry. To że ten drwal Grzegorz Lech też dotrwał do zmiany wogóle przemilcze.
To są decyzje, które decydują o obliczu spotkania i potrafią je obrócić o 180 stopni. Z Jagą sędziemu się nie udało, bo Franek nie wykorzystał karnego, ale tutaj cały czas nie mogę pojąć jaką bezkompromisową mendą trzeba być, żeby w sytuacji z 56 minuty wyrzucić z boiska Sobolewskiego, a Korzymowi pokazać tylko żółtko.
To że mecz zremisowaliśmy na własne życzenie to inna sprawa, ale to sędziowanie to "kryminał". Legia wygrywa 2 ostatnie spotkania, Wisła z Jagą i Koroną traci punkty po sędziowskim drukowaniu i tych punktów przewagi mamy całe 2 albo 1 nad Legią. Całe szczęście że tam jako trener pracuje nasza wtyka.
