Mnie najbardziej wkurzyły dwie rzeczy :
Pierwsza - sędzia! Nie wiem jak można dać Sobolowi drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną za to co się działo! W tym uczestniczyło przynajmniej dwóch piłkarzy Korony i Sobol, a to właśnie scyzoryki całe zajście rozpoczęły i sprowokowały! Jak dla mnie 3 czerwone kartki i tyle, nie jakieś żółtka. Przecież osłabianie naszej drużyny, podczas, gdy to Korona wszystko zgotowała jak na dłoni to była jawna niesprawiedliwość i śmiech na sali. Już pominę tego cwela Lecha, co zachowywał się i grał jak gówno nie piłkarz i nie dziwię się, że Sobol właśnie na niego się spiął. Szkoda, że mu zębów nie powybijał.
Druga - Maskaant nie dość, że ściąga wszystkich zawodników, którzy coś potrafią to jeszcze zostawia nas bez napastnika. Spoko, jak się bał o nogi naszych najlepszych piłkarzy, to powininen był wejść Żurawski albo Rios, ktoś przy kim Korona bałaby się postawić wszystko na jedną kartę. Od jakieś 60 minuty graliśmy ustawieniem 4-5-0, czyli to się musiało tak skończyć. Ogromnym fartem byłoby, gdyby drużyna, która nie potrafi grać strefą potrafiła nie stracić gola przez 1/3 meczu! Nie wiem czego on oczekiwał.....
Ogólnie nasza gra od momentu czerwonej kartki, bardzo słaba, ale po wyrównaniu stanu na boisku, wcale nie lepsza! Czemu Wisła nie zaczęła grać wtedy piłką? Nie rozumiem.
Mecz bardzo emocjonujący i chyba potwierdzający to o czym pisałem tutaj :
http://www.wislakrakow.com/forum/sho...postcount=3620
Największy plus w naszej gre to Genkow, chyba już niektórzy się przekonali, że mamy u siebie kawał piłkarza, wystarczy dać mu pograć i nikt o Brożku nawet nie przebąknie.