Wyświetl pojedynczy post
WISŁAZWE
WISŁA KRAKÓW
 
 
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#581
Stary 10.04.2011, 18:44
leszekm_ napisał(a):Wyświetl post
Moim zdaniem po prostu nie trafił zupełnie. Za dobrze grającego Małego wchodzi Wilk (powinien zejść Kirm albo Jirsak jeśli już), potem Maaskant zdejmuje jedynego napastnika i zostajemy bez nikogo z przodu, a raczej z Kirmem na ataku (!), czyli coś ala Lech w rewanżu z Bragą). Wreszcie najlepiej grający w końcówce Melikson, który potrafi przytrzymać piłkę, wywalczyć faul, co tak jest ważne w ostatnich minutach, schodzi i za niego na plac oszołom bez formy, tracący głowę za każdym razem gdy dostaje piłkę.
Pozwolę sobie nie zgodzić się z pewnym fragmentem Twojej wypowiedzi, uważam, że zmiana Małeckiego na Wilka była jak najbardziej uzasadniona, po pierwsze Małecki nie strzelił karnego, co w moim odczuciu mogło u niego wywołać złe emocje, mecz zaczął się robić coraz bardziej ostry, momentami wręcz brutalny a znając impulsywność i charakter Małeckiego nie trudno byłoby mu zarobić ''głupią'' kartkę i wykluczyć się z następnego meczu z GKS - myślmy o dobru drużyny w tym wypadku.

Wchodzi Wilk - zadania oczywiście defensywne, przejęcie roli Sobolewskiego na boisku, zagęszczenie środka, rozbijanie ataków Korony.
Dlaczego nie zszedł Jirsak - z prostej przyczyny jeszcze przydał się w defensywie i w środku boiska.

Bardziej skłaniałbym się do tezy, że zostaliśmy z Jirsakiem w roli napastnika
Genkow niemiłosiernie sponiewierany w tym meczu podobnie jak Melikson - być może trener zauważył, że nie są w stanie więc dziś już dać drużynie, swoją drogą odwalili dziś kawał dobrej roboty.
Genkow ściągnięty i wpuszczony Sivakov - zmiana na zagęszczenie pola pod koniec meczu, bronienie wyniku i liczenie na kontry z skrzydła Kirma czy Meliksona.

Wojtek ewidentnie dziś mecz mu nie wyszedł, no ale nie będę się zagłębiał w psychikę Łobodzińskiego bo i tak nie potrafię tego zrozumieć.
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.




Kraków, 9 marca 2012.






Odpowiedz cytując