nh79 napisał(a):

|
rozpedziles sie i to grubo.Koroniarze przysrali sie do Meliksona i Sobol stanal w jego obronie.widac, ze nie masz pojecia o tym co to duch druzyny i co to znaczy, ze kapitan murem stanal za swoja druzyna(pokazywal sedziemu opaske kapitana).widac, ze Maaskant zbudowal dryzyne jak na razie mentalnie i kazdy za kazdym stoi murem.podejrzewam, ze nigdy nie kopales pilki z kumplami i sie nie zagotowalo na boisku skoro kapitana, ktory stoi w obronie Meliksona nazywasz, ze zachowal sie jak idiota.Ponioslo Cie grubo i tego nie moglem zostawic bez komentarza
|
Tak, wielokrotnie byłem w takiej sytuacji. Na ogół "gotowałem się", co kończyło się awanturą, czasem przepychanką i wylotem z boiska. Ale ja nie byłem nigdy zawodowym piłkarzem.
Co innego "stanąć murem" za swoim, co innego wdawać się w bezsensowne przepychanki pół metra od sędziego, mając na koncie żółtko.
Sobolewski bezmyślnie osłabił drużynę, wygrał za to prowokator Vuko. Najpierw wykluczył naszego kapitana, a w ostatniej minucie nabił Wilka i załatwił scyzorykom punkt.
Bezmyślność = zachować się jak idiota.
Radek jest jednym z moich ulubionych piłkarzy w Wiśle, ale to nie znaczy że nie należy go krytykować. Tu powody są i to dość oczywiste. Kapitan nie może się tak zachowywać.