Wyświetl pojedynczy post
Simao1
Senior Member
 
 
Od: 07.2008
Skąd: Tarnów/Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1
Stary 10.04.2011, 18:33
Panowie, po co te nerwy? Takie przypadki się zdarzają, a ten mecz w całości obnażył nasze słabości, na wyeliminowanie których trener ma 5 dni. Muru głową nie przebijemy i nie ma denerwować. Nie porównujcie Wilka do Jopa, bo on asekurował ewentualne wybicie piłki przez Pareiko przed siebie. Miał pecha, to wszystko. Świat się nie zawalił.

Genkov strzelił dwie bramki, mogły wpaść trzy - trudno, nie wszystko da się zawsze wykorzystać.

Jedynie Jagiellonia, która ma gorszy bilans spotkań z nami, odrobiła 2 punkty, a jednocześnie dalej traci 7 (bo tyle jest jej potrzebne, by wyprzedzić nas w tabeli). To wciąż ogromna różnica.

Świetny mecz Pareiki, Genkova, Meliksona i Kirma, którego widziałem przez całą drugą połowę jako jedno z ważniejszych ogniw drużyny.

Maaskant ma nauczkę, że nie zdejmuje się kluczowych graczy w trakcie gry na przetrzymanie, tym bardziej w końcówce.

Zagraliśmy niezły mecz, mimo tych straconych głupio goli. Do treningu jednak pozostają rzuty karne, krycie i gra w obronie.

Bądź, co bądź - widać postęp. W następnej kolejce Jagiellonia gra na wyjeździe z Zagłębiem, które o mało co nie wydarło zwycięstwa na Łazienkowskiej. My mamy mecz w piątek u SIEBIE z GKSem Bełchatów. Wystarczy wygrać to spotkanie, przy założeniu, że Jaga traci punkty i znów powiększamy dystans...

Sędzia pomógł Koronie, ale w pierwszej połowie gwizdał pod nas. Bilans szczęścia zawsze musi wyjść na 0.

Będzie dobrze.
Odpowiedz cytując