flamengista napisał(a):

|
Osobiście jednak jestem zaskoczony wynikiem (bo nie grą) Legii. Wywalczyli zwycięstwo w Gdańsku, Zagłębie to idealny przeciwnik na przełamanie w lidze. Do tego strzelają wyrównującą bramkę do szatni. Mieli wszystko, by ten mecz wygrać. Ta drużyna ma kłopoty z psychiką, oni nie walczą. Wina jest oczywiście po stronie trenera - Wisła w schyłkowej fazie Skorży miała te same objawy.
|
Bez przesady- walczą i to ostro - gdyby tak nie było to nie strzelili by gola w 93 min po raz drugi podnosząc sie z kolan po ciosie z samej końcówki. Nawet sytuacji mieli troche, żeby ten mecz rozstrzygnąć na własną korzyść dużo wcześniej. Problemem Legii jest KATASTROFALNA gra w obronie - to co pokazują Kelhar, Choto, Astiz czy Komorowski woła o pomstę do nieba. Do tego słabi bramkarze i okazuje się, że Legia cały czas musi gonić wynik - ma stracone 31 bramek (!!) to 3-ci wynik od końca.
Nasza wyśmiewana obrona z Bunzoą i Cikoszem i przekwalifikowanym pomocnikiem Paljicem przy Legijnej to mur, monolit, skała.
I tu upatrywałbym winy trenera Skorży, że nie potrafi tak ustawić drużyny, żeby, wiedząc jakie mają problemy i w jakiej formie są obrońcy, zmusić ją całą do obrony. Maskaant zrobił to w Wiśle - bronimy się całą drużyną przez co może AŻ tak przeciwników nie gnieciemy już na ich połowie ale to przynosi znakomite efekty (przed tą kolejką obrona 2-ga w lidze, a teraz już 1-wsza ex equo). W Legii z przodu piłkarze w gazie (Radovic, Hubnik, Kucharczyk, Vdorljak, Rybus, Borysiuk) a z tyłu masakratyczna padaka.
Legia zagrała w Gdańsku z Lechią podobnie jak Wisła - przede wszystkim zabezpieczamy własną bramkę, a z przodu mamy tak dobrych piłkarzy, że na pewno coś strzelą - i wygrała. A Zagłębiem znowu zapomnieli o obronie.