|
Bo Smuda to jest niezły trener, ale kompletnie beznadziejny selekcjoner. W rozgrywkach ligowych, gdzie dostanie drużynę i widzi zawodników na co dzień, to ma możliwość wdrożenia pewnych swoich metod, które często się sprawdzały. Może się zapuszkować we własnym, wąskim gronie zawodników i w takiej sytuacji sobie radzi. Ale posada selekcjonera to zupełnie inna bajka niż trenerka i to zgubiło powszechną opinię, kiedy domagano się zatrudnienia Smudy.
Tutaj trzeba kogoś, kto czuje całą polską piłkę, a nie tylko jeden, jej malutki wycinek. Skoro Smuda nie potrafił zawodników do siebie przekonać, zbudować atmosfery (to w klubach robić potrafił), to tak naprawdę nie pozostało mu nic, co by go kwalifikowało do dalszej pracy z drużyną narodową.
Z podobnej gliny jest ulepiony Lenczyk. Czyli jeśli dostanie zawodników w klubie, to codzienną pracą potrafi zrobić z tymi chłopakami spory postęp, jego silną stroną jest umiejętność dobrego przygotowania fizycznego drużyny do sezonu. Ale kompletnie nie widzę go w roli selekcjonera.
Probierz jest już temu bliższy, ale on czasami za bardzo stara się wychodzić przed szereg, podejmuje dziwne decyzje, które czasem wypalają, a czasem nie. Selekcjoner moim zdaniem powinien mieć od początku do końca jasną wizję pracy z drużyną narodową, a nie takie skoki, że raz tak, a raz zupełnie inaczej.
Najbardziej do tej roli z polskich trenerów pasowałby Michniewicz, który ma i przyzwoity warsztat, i ten "feeling" odnośnie polskich realiów. To jest gość, którego największą zaletą jest właśnie to, że potrafi dobrze przygotowywać swoje drużyny pod względem taktycznym i widzi często pewne elementy, które są marginalizowane, czy też wręcz niezauważane przez innych szkoleniowców. Ma swoją wizję i trzyma się zwykle swojego punktu widzenia.
Po prostu jego cechy trenerskie odpowiadają pracy selekcjonera, co nie czyni go też świetnym polskim trenerem. Bo z kadrą niekoniecznie musi pracować najlepszy polski trener, tylko ten który najbardziej się właśnie nadaje na selekcjonera. Ale nie mamy teraz w PZPN nikogo z jajami, kto odważyłby się rozpatrywać kandydatów w ten sposób, co kiedyś Listkiewicz. To on wypatrzył Engela, który trenerem był kiepskim, ale dostrzegł u niego pozytywne symptomy selekcjonerskie.
I ten się sprawdził, wyciągnął naszą reprezentacyjną piłkę z głębokiego dołka. Szkoda tylko, że zachłysnął się on swoim "geniuszem" i zakręcił się na dobre w rodzinie PZPN, bo w tej chwili już raczej nic z niego nie będzie.
Można jeszcze rozważać kandydatury zagraniczne, ale biorąc pod uwagę, że do E2012 pozostało niewiele ponad rok, to uważam, że to jest zbyt krótki okres, żeby zagraniczny szkoleniowiec mógł poznać W PEŁNI polskie realia i ocenić CAŁY piłkarski materiał, który ma do dyspozycji.
Ostatnio edytowane przez rw88 : 07.04.2011 o godz. 21:58.
|