Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11
Stary 03.04.2011, 19:22
Mecz oglądałem mając w pamięci ostatnie nasze spotkania i wyraźny kryzys, który nas wtedy chwycił. Zastanawiałem się więc, na ile 2 tygodnie przerwy pozwoliły Maaskantowi "wstrząsnąć" drużyną, lepiej ją poustawiać i poprawić styl gry.

Niestety - ten mecz był bardzo, ale to bardzo słaby w naszym wykonaniu. Składnych akcji było jak na lekarstwo, nawet indywidualnych "szarpnięć" Meliksona i Małeckiego zabrakło. Graliśmy bez pomysłu w ataku pozycyjnym, nie najlepiej wychodziły też kontry.

Gole tak naprawdę sprezentowali nam rywale - jeden skiksował, przez co Kirm wpakował piłkę do pustej bramki, drugi wyłożył piłkę Genkowowi. Do tego Franek marnujący setkę i karnego. Naprawdę - masa szczęścia jak na jeden mecz.

To Jagiellonia mogła się w tym meczu podobać - nawet przy 0-2 grali konsekwentnie, do przodu. Umiejętny pressing i ładny atak pozycyjny. Czasami wyglądało to tak, jakby Białostocczanie chcieli grać w piłkę, a my tylko staramy się im przeszkadzać.

Naprawdę wspaniale, że nam udało się wyszarpać w tym meczu 3 punkty, ale na pewno nie było to wynikiem dobrej gry.

Z kryzysu - widocznego w meczu z Widzewem, rewanżu z Podbeskidziem oraz w Bytomiu - jeszcze się nie podźwignęliśmy. Nadal nie ma drużyny, która ma jakiś styl - przecież widoczny w Gdyni czy na R22 w meczu z Ruchem. To musi martwić, bo szczęście nie może nam sprzyjać w nieskończoność - trzeba kiedyś zdobywać też punkty po dobrej, ofensywnej grze. Tego nadal brakuje.

Oceny (1-10):

Pareiko - 10. Jak bramkarz zachowuje czyste konto, broniąc do tego karnego i jeszcze zalicza asystę - to jest szczyt marzeń. Świetny występ - brawo!
Pajlić - 4. Dziś zupełnie nie radził sobie w ofensywie - Kupisz i Arzumanjan zgasili jego i Kirma. Lewe skrzydło praktycznie nie istniało. Do tego koszmarne zachowanie do spółki z Jirsakiem, które mogło się zakończyć bramką dla Jagi.
Jaliens - 6. Kartkę dostał moim zdaniem bez sensu, bo było to typowe starcie na "przebitkę". Natomiast później grał solidnie, szczególnie podobało mi się jego podłączenie się do akcji ofensywnych.
Chavez - 6. Podobnie jak Kew, solidny występ, zmasakrował na początku meczu Vuka Sotirovica - i o to chodzi. Ma dominować fizycznie nad przeciwnikami, napastnicy mają się go bać. Akcję tą wykonał idealnie, sędzia chyba nawet nie podyktował faulu.
Cikosz - 5. Przeciętnie - z jednej strony kiepska pierwsza połowa, z drugiej niezła druga. Jednak głównie w defensywie - w ofensywie mało przydatny. Grywał gorsze, ale i lepsze mecze.
Kirm - 7. Kolejny mecz, w którym na boisku nie zachwyca. Ale co z tego, skoro są efekty w postaci goli. Może mi się nie podobać jego bezbarwność na skrzydle, brak dośrodkowań, wygranych pojedynków 1 na 1, dryblingów etc. Fakty są jednak takie, że jego bramka ustawiła nam mecz.
Małecki - 5. Dziś bardzo słaby mecz Małego. Nie można mu tradycyjnie odmówić ambicji - walczył, dał z siebie 100%. Po prostu dziś mu zupełnie nie wychodziło, a jego dryblingi bardziej irytowały, niż przynosiły pożytek. Próbował powtórzyć akcję z Gdyni. Drogi Patryku - taka akcja wychodzi raz na sezon, a nawet rzadziej
Sobolewski - 6. Przyzwoity występ, robił w zasadzie to co do niego należy.
Jirsak - 4. Niestety, kolejny słaby mecz Tomasa w podstawowym składzie. Jemu to wyraźnie nie służy. W odbiorze piłki niestety jest zupełnie bezproduktywny, za to w ofensywie mało mu dziś wychodziło. Kilka głupich strat, po jednej - słusznie - taktycznie faulował zarabiając żółtko. Decyzja dobra, ale będąca następstwem jego wcześniejszego błędu.
Melikson - 4. Dziś zupełnie niewidoczny. Raz wywalczył ładnie rzut wolny (strzał Małego w środek bramki), jedno ładne podanie do Kirma. To zdecydowanie za mało jak na 90 minut. Za mało był przy piłce, bierny na boisku.
Genkow - 7. Ok, strzelił gola i to bardzo ważnego. W ofensywie dziś bardzo widoczny. Zachowanie przy bramce bardzo dobre, do tego mógł wywalczyć karnego i 2-3 ładne zgrania do kolegów. To są plusy. Minusy to zmarnowana stuprocentowa sytuacja oraz bardzo głupie zachowanie przy kontrze - zgranie do tyłu, które okazało się stratą i mogło się skończyć tragicznie.
Siwakow, Wilk - dziś wystąpili krócej, ale niczym się nie wyróżnili.

Duży minus dla wiślackiej gastronomii - żeby w taki skwar nie można było kupić nic do picia! Inna sprawa, że sami też na tym stracili - chętnych do kupna było sporo, a odeszli z pustymi rękami.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując