Mecz taki sobie, ale ważne trzy punkty i odjeżdżamy reszcie stawki. Pareiko - men of the match, jak dla mnie - asysta przy bramce Genkova i obroniony rzut karny (z kapelusza swoją drogą).
Zdecydowanie przespaliśmy początkowe minuty i koncówkę spotkania. Tak nie może być - lepszy przeciwnik to wykorzysta.
PS. Czy Węgrzyn wie co to obiektywizm
