wisl@k_TS napisał(a):

Po to, że ludzie zapłacili za bilety i chcieli zobaczyć walkę bokserską?
Wiem, że Palacios robił dużo szumu a nic z tego nie wynikało, ale chociaż coś robił a nie stał i trzymał (fakt, bardzo skutecznie) gardę.
|
Aha, jasne. Zadaj sobie pytanie, co powinno być dla Włodarczyka priorytetem: Pewna obrona tytułu i ochrona własnego zdrowia, czy to, żeby kibice mieli frajdę za cenę ogromnego ryzyka, że straci się coś, do czego się dochodziło przez całe lata, a do tego jeszcze zdrowie?
Bo oczywiście Włodarczyk mógł pokazać jakim to nie jest super pięściarzem, pójść do przodu, odsłonić gardę i może by to zakończył wspaniałym nokautem, ale może sam by się dał znokautować i to ciężko.
Zrozumcie: Walka była nudna, ale winnym tego stanu rzeczy jest Palacios, a nie Włodarczyk.
Palacios chcąc zdobyć wymarzony tytuł i to na wrogiej ziemi, MUSIAŁ KONIECZNIE zaatakować, postawić wszystko na jedną kartę, zwłaszcza w ostatnich rundach. Włodarczyk NIC NIE MUSIAŁ. Wystarczylo, ze bedzie robil swoje i wszystko sie zakonczy po jego mysli. Tak tez sie stalo.
Tymczasem Palacios bawił cię w ciuciubabkę, co nawet zirytowało komentatorów, którzy słusznie pytali w trakcie pojedynku: "co on robi, cały czas na wstecznym biegu, kiedy on chce tę walkę wygrać, przecież ma coraz mniej czasu!" Bo tak to wygladalo. Duzo biegania, walenia cepow po rekawicach Polaka (i dlatego wg laikow mial przewage, tymczasem te akcje NIC mu nie dawaly, bo do punktacji licza sie TYLKO czyste trafienia), by zaraz uciec na bezpieczny dystans i biegac w kolko Polaka. I tak w kolo Macieju.
Jeszcze raz powtorze: Zasluzona wygrana Wlodarczyka po nudnej walce, Palacios zaprzepascil swoja szanse, bo nic nie zrobil w takim kierunku, by wygrac ten pojedynkek, a Wlodarczyk umiejetnie sie bronil, od czasu do czasu zadajac moze malo efektowne proste, ale przynajmniej czyste ciosy, ktore daly mu przewage na tablicach punktowych.