el Nuero napisał(a):

|
Witam. Ja słowa kreseqa odebrałem jako refleksję pełną smutku - nie tylko nad kiepskim poziomem gry Legii, ale polskiej ligi w ogóle. W tabeli z przedostatniego miejsca można pożeglować w górę bardzo szybko i dojechać do strefy pucharowej w kilka(naście) kolejek, co aktualnie pokazują nam rywale z Wielkopolski oraz ekipa Śląska. Nawet pasiaste damy, skazywane na spadek po rundzie jesiennej, zaczęły wiosną hurtowo zdobywać punkty. Tu się wszystko jeszcze może zdarzyć.
|
Moim zdaniem ten sezon to takie małe apogeum największej bolączki drużyn naszej ligi od lat, czyli braku stabilności w poziomie sportowym polskich drużyn.
Przykładem jest Ruch Chorzów w tamtym sezonie, który wiosną prezentował się rewelacyjnie, był świetnie przygotowany fizycznie i taktycznie do sezonu, zajął trzecie miejsce, po czym pozbył się swoich dwóch najbardziej doświadczonych zawodników puszczając ich za darmo (Niedzielan & G.Baran), co w zdecydowanym stopniu odbiło się na ich postawie w pucharach, a następnie (po dodatkowej sprzedaży Sobiecha) w lidze, w której to aż do momentu znalezienia godnych następców dla ataku S&N dołowali strasznie.
Teraz mają bardzo fajny atak Piecha z Jankowskim, fizycznie drużyna wygląda lepiej niż jesienią i już pną się w górę. Tak nawiasem mówiąc, to zawsze dziwiłem się, że Piech nie dostaje regularnie swojej szansy, bo jest to zawodnik, który w naszej lidze może zdobywać bramki seryjnie. Szybki, dynamiczny, skuteczny, mimo niskiego wzrostu świetnie gra głową - taka kopia Adriana Sikory z jego najlepszych lat. Za granicą zapewne kariery nie zrobi (podobnie jak wspomniany Sikora czy też Frankowski), ale na naszą ligę może być naprawdę czołowym zawodnikiem.
Wracając do tematu...W mojej opinii to nie niski poziom sportowy jest powodem tak spłaszczonej tabeli, tylko słaba regularność. Właściwie każdy z ligowców ma spore wahania formy - albo takie regularne, że wygrywali początkowo raz za razem, a następnie karta odwróciła i notują porażkę za porażką (jak Korona czy Polonia), albo są to wahania sinusoidalne, jak Legia, Górnik czy Lechia - grają w kratkę przeplatając świetne mecze, z bardzo słabymi.
Wisła - idzie do przodu krok po kroku i ma dziś szansę odskoczyć reszcie na dosyć znaczącą odległość, słabszy początek, ale generalnie forma równa.
Jagiellonia - świetna jesień, na razie kiepska wiosna. Tutaj póki co nie ma wielkich wahań formy, po prostu dwie różne rundy w ich wykonaniu.
Lechia - wygrywają po świetnym meczu z Widzewem 3:1, by kolejkę później w takim samym stosunku przegrać z przeciętnym Zagłębiem.
Legia - wiadomo. Sinusoida straszna, to jest najlepszy przykład jak ważnym czynnikiem jest koncentracja i odpowiednie podejście do meczu.
Lech - mieli gorszy okres związany z łączeniem pucharów (14 dodatkowych spotkań) z ligą, teraz już idą w górę.
Śląsk - za Tarasia byli pod kreską, przyszedł Lenczyk i drużyna wskoczyła do czołówki, teraz mają trzy mecze u siebie i nie zdziwię się, jeśli po nich wskoczą na pozycję za Wisłą.
itd.
Nie można po prostu powiedzieć jednoznacznie, że Wisła jest tak dobra jak przy zwycięstwie z Legią 4:0, albo tak słaba jak przy porażce z Lechem 1:4. Dlatego to nie jest kwestia poziomu, tylko utrzymywania koncentracji przez całą rundę, grania swojej piłki mecz za meczem. I jestem pewien, że zarówno Wisła jak i Śląsk dzięki temu, że są najrówniej grającymi drużynami tej ligi, to skończą ligę w ścisłej czołówce.
Jeszcze niedawno w lidze nie było takiego parcia ze środka tabeli na czołówkę, stąd nie był to aż tak ważny czynnik. Teraz każdy brak koncentracji, odpowiedniego podejścia do meczu skutkuje stratą punktów, jak np. Wisła w Bytomiu. W zachodnich ligach stabilność jest większa, bo tam kadry i trenerzy nie zmieniają się co roku tak drastycznie jak u nas. W Lechu, Wiśle, Lechii, Śląsku czy też Jagiellonii pracuje się (albo zaczęto pracować) metodą "krok po kroku" i nie jest niespodzianką, że te drużyny aktualnie tworzą czołówkę. Nie zdziwię się, jeśli za rok ta grupa już ucieknie peletonowi.