Ale też ten kij ma drugi koniec - pod względem zwycięstw wyprzedza ich tylko Wisła. Myślę, że nie ma co mieszać całej ligi, bo to kwestia samej Legii, a nie całej ligi, która to potrafi wygrać z każdym (przy odpowiedniej koncentracji i pewnej dozie szczęścia), by potem polec...z każdym. Ale sytuacja rzeczywiście niecodzienna
Legia przede wszystkim nie ma defensywy i - jeszcze bardziej "przede wszystkim" - bramkarzy. Tych ma po prostu beznadziejnych, nawet Wojtek Kaczmarek, Przyrowski czy też Mielcarz z Widzewa biją Skabę i Antolovicia na głowę, a to już sztuka. Po Janku Musze mają wyrwę straszliwą na tej pozycji.
Środek obrony też słaby. Komorowski potrafi grać całe mecz bezbłędnie, by ten jeden raz na mecz zawalić taką bramkę, że...brak słów. Rzeźniczak i Wawrzyniak są w bardzo dobrej dyspozycji, super się podłączają, ale to nie boczni obrońcy decydują o jakości defensywy, tylko właśnie to środkowe trio bramkarz + centralni obrońcy.
Moim zdaniem głównym problemem Legii nie jest Skorża, tylko ich "góra" - na dobrym poziomie organizacyjnym funkcjonuje tylko ich akademia, na polu wizji rozwoju klubu i związaną z tym polityką transferową oni leżą i kwiczą. Od lat nie ma tam żadnej wizji rozwoju, a Miklas i jemu podobni figuranci grzeją posady bez najmniejszego stresu o zwolnienie, a ich jedynym zajęciem jest słodkie pierdzenie w mediach, prezencją kamuflują swoją nieudolność i totalną niewiedzę w tej dziedzinie.
Legia potrafi grać fragmentami meczu naprawdę efektownie, widać że mają piłkarzy z predyspozycjami do gry kombinacyjnej w ofensywie, ale dorobek ataku jest seryjnie marnowany przez błędy defensywy. Skorża próbował to łatać duetem dwóch defensywnych pomocników, ale wtedy ciężej im idzie atak pozycyjny.
Przydałby się tam ktoś (mimo wszystko) w miejsce Skorży, kto potrafiłby dobrze poukładać drużynę w defensywie, grę defensywną całego zespołu, wpoić im żelazną dyscyplinę taktyczną. No i inwestycje w bramkarza i przynajmniej jednego KLASOWEGO środkowego obrońcę są tam niezbędne - ale przy aktualnych władzach szczerzę w to wątpię, że im się uda tego dokonać.
Edit:
Czy ewentualny mistrz będzie najsłabszy od lat, to pokażą przyszłoroczne puchary. Ja o Wisłę jestem spokojny, bo mentalne podejście piłkarzy do zawodu się zmieniło diametralnie od lata, (kiedy to wszyscy lali na Kasperczaka) a to podejście do rywali moim zdaniem było główną przyczyną tych pucharowych wtop w ostatnich latach. A skoro nie było w pucharach silnej Wisły, najbardziej utytułowanego polskiego klubu ostatnich lat, to oczywistym faktem było. że nasza pozycja w Europie nie poszła drastycznie w górę. A i tak Lech przez te trzy lata nabił naszej lidze tyle punktów rankingowych, że skoczyliśmy o jakieś 8-9 pozycji (licząc ostatnie 3 sezony).
Nie zgodzę się, że wyniki Lecha to był przypadek, jednorazowy wyskok. Jednorazowy wyskok by był, gdyby udało im się pokonać raz, góra dwa niezłego rywala, przecież oni w pucharach zagrali 14 spotkań (!), a awans w el. LM ze Spartą przegrali głównie przez brak napastnika - zaryzykuję stwierdzenie, że z Rudnevsem w ich ataku wynik mógłby być zgoła odmienny. Pokonali u siebie Manchester City, dwukrotnie zremisowali z Juventusem Turyn, pokonali dwukrotnie mistrza Austrii, wyeliminowali czołową druzynę ligi ukraińskiej, następnie będąc w przeciętnej dyspozycji pokonali Bragę, by po bardzo słabym spotkaniu w ich wykonaniu przegrać mimo wszystko minimalnie awans (poprzeczka i stówka w końcówce), a Braga w następnej rundzie odprawiła FC Liverpool.
To nie jest jeden przypadkowy mecz, tylko kilka niezłych wyników z bardzo solidnymi rywalami. A mimo tego ligi nosem nie wciągają, wręcz przeciwnie. I nie mówcie mi, że Lech ligę lekcewarzy, bo z takimi wynikami pucharowymi - gdyby liga była bardzo słaba - to nawet grając na półgwizdka w takiej lidze zdobywaliby seryjnie mistrzostwa, jak to robi Partizan - grają większość meczów jak na plaży, a w Serbii nikt im nie zagraża. Wiem że zbyt dużo tutaj o Lechu, ale puchary to jest już jakiś wyznacznik, stąd z oczywistych względów mówię o ich grze.
Tak że osobiście nie byłbym takim pesymistą, teraz w końcu Karabachy i tym podobne będą wizytować na Reymonta grając na miękkich nogach, a nie gdzieś na Hutniku, gdzie tej presji trybun rywale nie czuli - powiedziałbym nawet, że ta presja była większa na Wiślakach. A Wisła na Reymonta nie zwykła przegrywać. Doszli zawodnicy z doświadczeniem jak Jaliens, Pareiko, Genkow, będą następne transfery. Do tego grona naszych reprezentantów dojdą zapewne Pyry, i ktoś z grupy Jagiellonia, Śląsk & Lechia, a dla tych drużyn puchary będą na pewno czymś, na co się sprężą, taki "fart pucharowego beniaminka". A wszystkie z tych trzech ekip są w stanie sprawiać w LE niespodzianki.
Ale pożyjemy, zobaczymy.