|
Dobre spotkanie Śląska Wrocław, naprawdę warto było poświęcić 90 minut wieczoru i oglądnąć ten mecz.
Dobrze się zaczęło dla Braci - bramka po karnym, a potem pogoń Lecha, który trochę przycisnął, pogubiła się obrona przy pierwszej bramce bodaj Fojut zgubił krycie i potem rozpaczliwy wślizg jednego z obrońca ale na nic się zdał.
Druga bramka to też błąd obrony nie zdecydowanie Kaźmierczaka i ładny strzał Wołąkiewicza no i bramka przymierzanego podobno do Wisły - Ubiparipa czy jak mu tam, znalazł się tam gdzie powinien środkowy napastnik. Przy obu bramkach Keleman bez szans.
Druga połowa to w moim odczuciu większa dominacja graczy z Wrocławia nad Lechem - oprócz strzału Murawskiego i spalonego Serba w jakiś szczególny sposób nie zagroził Śląskowi, wręcz przeciwnie to Śląsk odważnie zaczął strzelił bramkę i potem grał tak jak przez pierwsze 20 minut pierwszej części - wysoko pressingiem, zagęszczając środek boiska przez co Lech miał utrudnione rozegranie akcji.
Dobra dyscyplina w grze, taktyka Śląska spowodowała, iż pod koniec mieli swoje szansę na wygranie tego meczu, szkoda sytuacji Madeja i Soboty bo mogłoby być pięknie!
Mecz stał na przyzwoitym poziomie przynajmniej takie mam odczucie, po przerwie na reprezentację. Fakt, faktem Poznaniacy już siadali pod koniec meczu, z całego spotkania wynik wydaje się sprawiedliwy, choć jakby wygrali Wrocławianie to było by jeszcze lepiej.
Patrząc na grę Śląska na dzień dzisiejszy można powiedzieć, że wyjazd do Wrocławia będzie jednym z cięższych wyjazdów w tej rundzie.
Grają mądrze taktycznie,dobrze się ustawiają, tracą mało bramek, mają dobre kontry, choć brakuje w niektórych akcjach wykończenia.
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
|