|
Nigdy nie zrozumiem pasji z jaką dużo ludzi twierdzi, że optymalną taktyką dla Wisły jest właśnie 4-4-2. Ja rozumiem, że tak graliśmy z Parmą i Schalke, ale od tego czasu minęło ponad 8 lat, zmieniły się nieco standardy obowiązujące w futbolu, a przede wszystkim zmienił się nasz skład. Nie mamy już dwóch dobrych napastników o nieco odmiennej charakterystyce, ani tak błyskotliwych skrzydłowych potrafiących dobrze dośrodkować. Zarówno Kirm jak i Małecki lepiej spisują się jako schodzący ze skrzydeł napastnicy niż boczni pomocnicy, grający przy linii. Szczególnie widać to u Małego, który imho jest o wiele groźniejszy atakując ze skrzydła, niż gdyby miał stać w środku ataku i walczyć o górne piłki z wyższymi o głowę obrońcami. Ponadto 4-4-2 wymagałoby przesunięcia Meliksona na któreś skrzydło, albo ograniczenie mu swobody w ofensywie, gdyż wówczas musiałby też walczyć w środku pola. Do 4-4-2 potrzebny jest pomocnik potrafiący łączyć zadania ofensywne z defensywnymi (idealny przykład to Murawski we Wronkach), a u nas takiego nie ma, tzn niby jest Jirsak, ale jako, że udają mu się maks 2 mecze w rundzie to raczej nie można na nim polegać. I jeszcze jedno - przez zeszły sezon i na początku tego graliśmy ukochanym 4-4-2. Podobała wam się wówczas gra Wisły? Chyba nie, więc przestańcie czepiać się taktyki, bo raczej nie ma możliwości, żebyśmy teraz grali inaczej. Maaskant wie co robi i jestem przekonany, że ciągłe stosowanie tej taktyki w końcu przyniesie oczekiwane efekty.
|