Blaszczu16 napisał(a):

|
Możesz rozwinąć swoją wypowiedź?
|
Jeszcze z 10 lat temu nikt nawet specjalnie nie myślał, żeby powoływać do reprezentacji Adama Kompałę, który strzelał bramkę za bramką w lidze i był królem strzelców albo przez wiele lat ignorowano Frankowskiego, najlepszego napastnika ligi. W lidze austriackiej królem strzelców był Radosław Gilewicz, ale uznawano, że to za słaba liga i dostawał szanse tylko sporadycznie. W Bundeslidze bramki zdobywał Wichniarek ale nie mógł liczyć na pewne miejsce w składzie reprezentacji, grał tylko z rzadka. Mięciel w Grecji też sporo strzelał i też zagrał ledwie kilka meczów. Andrzej Juskowiak też nie mógł już w pewnym momencie liczyć na miejsce w kadrze, podobnie jak Tomasz Iwan czy Ryszard Czerwiec.
Ponadto w kadrze wielkiej ilości szans nie dostawalii wybijający się zawodnicy polskiej ligi, jak choćby Kazimierz Moskal, Tomasz Kulawik, Grzegorz Pater, Robert Dymkowski, Maciej Stolarczyk, Zbigniew Robakiewicz, Maciej Szczęsny, Mariusz Śrutwa.
A dzisiaj? Powołania rozdaje się za frajer piłkarzom takim jak Kucharczyk, Salamon, Krychowiak, Małkowski czy inne wynalazki.
Wcześniej trzeba było się solidnie napocić i w przypadku napastników sporo bramek nastrzelać, żeby znaleźć się w kadrze ( a i tak nie zawsze to skutkowało powołaniem).