wislak68 napisał(a):

1.Zwróć uwagę że obligacje są zobowiązaniem państwa niejako zewnętrznym. Innymi słowy brak ich wykupu oznacza bankructwo państwa i możliwość dochodzenia tych roszczeń przed sądem (argument ten jest dodtakowo wzmacniany przez fakt że są one posiadane nie tylko przez podmioty krajowe ale również i zagraniczne co w przypadku defaultu powoduje reakcję międzynarodową). Warunków raz wyemitowanej emisji nie możesz już zmienić.
Zobowiązanie z tytułu waloryzacji emerytur jest zobowiązaniem "wenwnętrznym" (politycznym). Przecież nic nie stoi na przeszkodzie aby nowy (albo nawet obecny) Sejm zmienił warunki waloryzacji a Ty w takiej sytuacji nawet nie bedziesz miał prawa podać ich do sądu.
Politycy mogą dobrać się do składek (przykład Węgier jest tu zbyteczny bo nasz własny jest wystarczająco dobry) ale nie mogą dobrać sie do wyemitowanych obligacji (no chyba że mamy do czynienia z Rosją Sowiecką) i własnie dlatego jako zabezpieczenie moich roszczeń wolę mieć bardzo konkretny papier wyemitowany przez rząd niż jakie jegoś zobowiązania nawet zapisane w ustawie. Podatnicy z całą pewnością będą musieli wykupić obligację natomiast bardzo wątpie w to że pokryją waloryzację emerytur.
|
W obu tych przypadkach - jak sam piszesz - są to zobowiązania państwa - a nie żywa gotówka. Niestety.
Dla mnie bardzo wątpliwa jest sytuacja, w której podatnicy nie będą w stanie pokryć waloryzacji emerytur. Jest masa możliwości ograniczenia wydatków w budżecie Państwa, dzięki którym pieniądze się znajdą. Pierwszym krokiem była reforma emerytur pomostowych. Kolejnym powinna być reforma emerytur mundurowych itd. Mam nadzieję, że szybko to nastąpi.
Piszesz, że nowy Sejm może zmienić warunki waloryzacji. Dokładnie tak samo nowy Sejm może zlikwidować całkowicie transfery do OFE. Może też te transfery zwiększyć.
wislak68 napisał(a):

2. Wybacz ale mam wrażenie że nadal nie rozumiesz na czym polega cała zabawa z sytemem emerytalnym. Liczenie ryzyka w odniesieniu do konretnej składki (raty skladki) jest bez sensu. W przypadku zmiany warunków rynkowych ryzykujesz nie konkretną składką ale całością zgromadzonego do tej pory kapitału i to jest Twoje ryzyko a nie ryzyko składki. Jeśli masz 90% w akcjach to Twoje ryzyko jest znacznie większe niż kogoś kto ma 100% w obligacjach. Albo inaczej: inwestowanie 90% skladki w akcje oznacze że cały Twój porfel (składki płacone od iluś tam lat) jest złożony w 90% z akcji. A zatem w przypadku załamania na rynku akcji tracisz całe (albo dużą część) oszczędności które miały zapewnić Ci emeryturę a nie tylko wartość jednej składki (czyli nie 3% ale 50% wartości Twojego portfela). I przekazaniu tej prostej informacji (a nie bronienia idei subfunduszy) miał służyć mój przykład.
|
W obu przypadkach (90% z 3.5%, jak i 40% z 7.3%) kwota, którą będzie przeznaczać OFE na inwestycje będzie bardzo podobna. Czym różni się 10 złotych (10% ze 100 zł), od 10 zł (50% z 20 zł)? W momencie załamania na rynku tracę dokładnie tyle samo pieniędzy - czyli te 2,9% całości składki pomnożone przez ilość składek + wypracowany zysk. Pozostała suma, która nie jest inwestowana w akcje, jest "bezpieczna".
wislak68 napisał(a):

3. Jeśli część ma zaczynać się od 50% to musimy to chyba gdzieś zapisać bo co poniektórzy mogą tego nie ogarnąć. Dla Twojej informacji: udział obligacji nieskarbowych w całości portfela obligacji miał w ostanich latach tendencję rosnącą (i to dość dynamicznie).
|
Nie musimy nic zapisywać. Po prostu nie mów "tylko część", tylko podaj konkretne liczby. W tym przypadku 85%.
wislak68 napisał(a):

|
6. Oczywiście że wydatki w obligacje wplywają na rozwój. Obligacja to nic innego jak inny niż akcja sposób finansowania inwestycji (dodam że na świecie znacznie popularniejszy niż emisja akcji).
|
W takim razie sprecyzuje pytanie. Czy obligacje, dzięki którym "łatamy" dziurę w ZUS wpływają twoim zdaniem na rozwój państwa?