Siwy_89 napisał(a):

wislak68.
piszesz, że "bardzo konkretne zabezpieczenie naszych roszczeń wobec Państwa z tytułu wpłacanej przez nas składki w postaci wyemitowanych przez SP obligacji (które kupują nie tylko OFE ale i banki, inwestorzy zagraniczni, zagraniczne rządy itp.) zastępuję "obietnica" rządu że kiedyś tam w przyszłości nam te pieniądze zwróci. Nie wiadomo co prawda w jaki sposób ma zamiar sfinansować to zbowiazanie ale przecież Tusk obiecuje. "
Przecież doskonale wiesz o tym, że państwo gwarantuje wykup obligacji i wypłatę odsetek tak samo jak gwarantuje wypłatę i waloryzację emerytur z ZUS. W obu przypadkach mamy do czynienia z obietnicami państwa/Tuska, a nie z czystą gotówką. Przyszli podatnicy będą musieli pokryć zobowiązania ZUS tak samo jak musieli by wykupić obligacje skarbowe z OFE.
I pamiętajmy, że "źli politycy" mogą tak samo dobrać się do pieniędzy w ZUSie, jak i OFE - przykład Węgier, gdzie całkowicie zlikwidowano składkę do OFE.
90% z 3.5 = 3.2 % składki
40% z 7.3 = 2.92 % składki
przy załamaniu giełdy o 50%, w obu przypadkach tracimy bardzo podobną kwotę składki.
Rozumiem, że przykład, który podałeś ma służyć wskazaniu przez Ciebie potrzeby wprowadzenia specjalnych subfunduszy dla ludzi starszych. Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by dla nich przyjmowano inną strategię inwestowania ich składek.
Gratulujesz mi także tego, że dla mnie 85% to zdecydowana większość środków. Dla ciebie z kolei to "tylko część". Musisz mi wybaczyć, ale skoro napisałeś, że "tylko część środków jest inwestowana w obligacje skarbu państwa", miałem chyba prawo pomyśleć, że masz na myśli około połowę. 
W cywilizowanej Słowacji tylko 1/6 całej składki do OFE jest inwestowana w akcje. Czy to oznacza, że mamy brać z nich przykład?
I na koniec pytania, bo Balcerowicz nie był w stanie na nie odpowiedzieć:
- Jaki jest sens w tym, żeby przekazywać pieniądze do OFE, tworząc wyrwę w ZUS. Po to, by OFE nam z powrotem pożyczały te pieniądze, zwiększając drastycznie zadłużenie Polski.
- Czy wydatki inwestowane w obligacje, czyli nie w akcje, nie w gospodarkę, wpływają na rozwój państwa?
|
1.Zwróć uwagę że obligacje są zobowiązaniem państwa niejako zewnętrznym. Innymi słowy brak ich wykupu oznacza bankructwo państwa i możliwość dochodzenia tych roszczeń przed sądem (argument ten jest dodtakowo wzmacniany przez fakt że są one posiadane nie tylko przez podmioty krajowe ale również i zagraniczne co w przypadku defaultu powoduje reakcję międzynarodową). Warunków raz wyemitowanej emisji nie możesz już zmienić.
Zobowiązanie z tytułu waloryzacji emerytur jest zobowiązaniem "wenwnętrznym" (politycznym). Przecież nic nie stoi na przeszkodzie aby nowy (albo nawet obecny) Sejm zmienił warunki waloryzacji a Ty w takiej sytuacji nawet nie bedziesz miał prawa podać ich do sądu.
Politycy mogą dobrać się do składek (przykład Węgier jest tu zbyteczny bo nasz własny jest wystarczająco dobry) ale nie mogą dobrać sie do wyemitowanych obligacji (no chyba że mamy do czynienia z Rosją Sowiecką) i własnie dlatego jako zabezpieczenie moich roszczeń wolę mieć bardzo konkretny papier wyemitowany przez rząd niż jakie jegoś zobowiązania nawet zapisane w ustawie. Podatnicy z całą pewnością będą musieli wykupić obligację natomiast bardzo wątpie w to że pokryją waloryzację emerytur.
2. Wybacz ale mam wrażenie że nadal nie rozumiesz na czym polega cała zabawa z sytemem emerytalnym. Liczenie ryzyka w odniesieniu do konretnej składki (raty skladki) jest bez sensu. W przypadku zmiany warunków rynkowych ryzykujesz nie konkretną składką ale całością zgromadzonego do tej pory kapitału i to jest Twoje ryzyko a nie ryzyko składki. Jeśli masz 90% w akcjach to Twoje ryzyko jest znacznie większe niż kogoś kto ma 100% w obligacjach. Albo inaczej: inwestowanie 90% skladki w akcje oznacze że cały Twój porfel (składki płacone od iluś tam lat) jest złożony w 90% z akcji. A zatem w przypadku załamania na rynku akcji tracisz całe (albo dużą część) oszczędności które miały zapewnić Ci emeryturę a nie tylko wartość jednej składki (czyli nie 3% ale 50% wartości Twojego portfela). I przekazaniu tej prostej informacji (a nie bronienia idei subfunduszy) miał służyć mój przykład.
3. Jeśli część ma zaczynać się od 50% to musimy to chyba gdzieś zapisać bo co poniektórzy mogą tego nie ogarnąć. Dla Twojej informacji: udział obligacji nieskarbowych w całości portfela obligacji miał w ostanich latach tendencję rosnącą (i to dość dynamicznie).
4. Rozumiem że przykład ze Słowacją to miałbyć żart. Jak dla mnie płaski. Jeśli to ma być argument w dyskusji to z przykrością musze stwierdzić że tracę czas.
5. Co to znaczy że: "zwiększa drastycznie zadłużenie Polski"

Mówimy o
moich (niech będzie naszych pieniądzach) pieniądzach które rząd próbuje schować w ten sposób aby nie pokazywać że ma wobec mnie dług. A ten dług ma i ja osobiście chcę aby pod zastaw tego długu rząd wyemitował konkretny papier bo absolutnie nie wierzę w jego deklarcje o spłacie tego zadłużenia. Z obligacją w ręku (nawet jeśli będzie ją mieć OFE) będę się czuł o wiele bezpieczniej. Dodatkowo nie zycze sobie aby
moimi pieniędzmi zarządzał jakiś Dyzio w ZUS. Chce aby były zarządzane przez ludzi ktorych mogę sobie sam wybrać i którzy będą inwestować nie według rozdzielnika ale według trendów rynkowych (być może nie masz świadomości tego że zarządzanie portfelem obligacji jest bardzo skomplikowaną sztuką i poprawnie prowadzone może wygenerować zyski przekraczające znacznie te z inwestowania w akcje). I życzyłbym sobie jeszcze żeby minister zamiast zajować się chowaniem pod dywan zobowiązania państwa wobec mnie zajał się wreszcie faktyczną redukcją wydatków budżetowych.
6. Oczywiście że wydatki w obligacje wplywają na rozwój. Obligacja to nic innego jak inny niż akcja sposób finansowania inwestycji (dodam że na świecie znacznie popularniejszy niż emisja akcji).