Bardzo mi daleko do popierania OFE i w ogóle systemu emerytalnego opartego na przymusie wpłacania pieniędzy, których i tak nigdy nie zobaczymy i nigdy nie zostaną nam oddane w wysokości, która zostanie nam zabrana. Mam jednak małą zagadkę logiczną dla piewców nowej reformy.
Która suma będzie większa? 40% z obecnie odprowadzanej kwoty o równowartości 7,3%, czy 100% z 2,3% którą proponuje na najbliższe lata rząd w swojej reformie?
Po wyliczeniu chciałbym zostać przekonany jakim cudem reforma wpłynie pozytywnie na nasze przyszłe portfele
---
Co do samej debaty to wskazałbym lekkie zwycięstwo Balcerowicza, które mogło być miażdżące gdyby tylko wychwycił od razu kilka totalnych głupot, które palnął Rostowski, a których wstydziłby się powiedzieć student orientujący się w sprawach gospodarki i niekoniecznie kształcący się w tego typu kierunku.
Inna sprawa, że co to za debata gdy spotyka się dwóch zwolenników obecnego systemu tyle, że w dwóch różnych formach? Debata z prawdziwego zdarzenia to by mogła być, gdyby po drugiej stronie siedzieli przeciwnicy obecnego systemu emerytalnego.