Mareq napisał(a):

Nie chodzi tutaj wyłącznie o działania bojowe(chociaż nie wiem czy możliwości defensywne Kaddafiego zostały zrównane do 0) , ale również o kwestie ,,logistyki militarnej''. Wiadomo , że takie elementy jak koordynacja , współpraca , komunikacja są ćwiczone podczas różnego typu manewrów , ale chyba żadne ćwiczenia nigdy nie oddadzą tego samego co wzięcie udziału w rzeczywistej misji wojskowej.
Pytanie , czy Kaddafi tym wodzem będzie za kilka tygodni. Nasz udział , czy jego brak i tak nie będzie miał na to decydującego wpływu , ale być może że za jakiś czas PGNiG będzie musiał rozmawiać z zupełnie innymi osobami o swojej pozycji w Libii. Kwestia tego kto tym osobom ułatwił przejęcie władzy w kraju być może będzie miała dla nich jakieś znaczenie przy planowainu polityki gospodarowania własnymi surowcami naturalnymi.
Co do marszu ramię w ramię z naszymi sąsiadami zza Odry.
http://www.wprost.pl/ar/236605/Niemc...tapila-jak-my/
w połączeniu z
http://www.rp.pl/artykul/2,629733.html
Daliśmy koledze Westerwelle usprawiedliwienie na dzień wagarowicza. Nie wierzę , że taka a nie inna decyzja w stosunku do Libii nie była koordynowana z Niemcami. Nie wykluczam tego , że może się nam to opłacić , ale według mnie bardziej prawdopodobne jest to , że się na tym ,,przejedziemy'' .
|
1. Jeśli piszesz o "logistyce wojennej" to czy chodzi Ci o to abyśmy wysłali na wojnę w celach szkoleniowych naszych magazynierów

. Oczywiście żartuję ale w temacie "logistyki wojennej" to mamy chyba wystarczająco dużo "doświadczeń" (dodam że dość poniżających dla naszej armii) w Iraku i Afganistanie. Mnożenie tego typu przypadków może tylko dodatkowo osłabić morale naszego wojska.
2. Pomagaliśmy Irakiczykom (powiedzmy że im

) obalać Sadama i budować nową władzę. I jaki mamy z tego biznes

Jeśli sądzisz że inaczej będzie w Libii to ukłony

. Interesy w oparciu o "wdzięczność" to moga robić z nowymi reżimami: USA, Rosja, Francja czy UK. W tym układzie my robimy za murzyna i dobrze zdać sobie z tego sprawę.
3. Jeśli o mnie chodzi to twierdziłem od zawsze że Tusk jest bardzo złym premierem i jeśli chodzi o politykę zagraniczną to wyrządza Polsce bardzo duże szkody. Jest oczywiste że Polska ma w basenie Morza Śródziemnego dość symboliczne interesy i biorąc pod uwagę naszą "siłę" chyba żaden z sojuszników nie oczekiwał od nas jakiejś specjalnej "pomocy". I wystarczyło trzymać dziuba na kłódkę ograniczjąc się do sloganów o "politycznym poparciu". Ale PR-owiec Tusk oczywiście musiał dodać coś "od siebie" i wyszło na to że wspólnie z Niemcami jesteśmy sceptyczni wobec akcji w Libii. Niemcom to UK i Francja mogą naskoczyć (choć prasa niemiecka już krytykuje rząd za takie postawienie sprawy) ale nam wystawią w odpowiednim momencie rachunek za PR-owskie zapędy premiera.