Wyświetl pojedynczy post
Elefant
Senior Member
 
Od: 08.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#531
Stary 21.03.2011, 12:16
Oba mecze tego tygodnia, to niestety brutalne pozbawianie złudzeń. O ile jeszcze przed pierwszym meczem z PBB (w Krakowie) wydawało mi sie, że nasi zmiennicy są wystarczająco dobrzy na słabsze drużyny, to trzy mecze z (2xPBB i PB) wskazują, że zawodników w przyzwoitej formie mamy raptem z trudem na pierwszą jedenastkę.

Siedem zwycięstw i pozycja w tabeli przysłania nieco rzeczywisty obraz Wisły. Jeśli chodzi o kibiców to pal licho, gorzej, że i Maaskant zaczyna żyć w Matrixie.

Idąc od tyłu. Po stracie się "drewnianego" i "nie nadającego się do Wisły" Bunozy każda wyższa piłka kierowana w stronę naszej bramki, każdy wykop bramkarza pada w zasadzie łupem drużyny przeciwnej. Walka w powietrzu to jest w ogóle nasz mankament. W drugą stronę Genkow wygrywa jeden na trzy pojedynki, reszta albo w ogóle nie odrywa się od ziemi albo tylko markuje takie oderwanie. Z wyjątkiem Cikosza, ten coś tam skacze - patrz bramka na Arce. Kurduplasty Uche skakał wyżej niż cała nasza obecna kadra (o profesorach w tym zakresie Marcelo i Głowackim nie wspominam). Fatalne ustawianie się czy wreszcie nieporadność naszej pary stoperów jest przerażająca. Przy takiej grze jaką zaprezentowali z Polonią Jaga wyjeżdża z Krakowa z piątką zdobytych goli.

Wykopy bramkarza. Większość jego wykopów to strata (albo niecelne albo nie ma kto wyskoczyć). Dobrze to zauważyli piłkarze PB, podbiegając do niego za każdym razem gdy dostawał piłkę.

Brak porozumienia stoperzy - druga linia. Częściowo jest tak, że pomocnicy nie wychodzą na pozycje, to fakt. Ale też bardzo często, stoperzy ich nie widzą. Był taki symboliczny moment w meczu gdy Jirsak stojąc na wolnym polu rozpaczliwie macha rękami, a bodajże Jaliens ładuje dzidę i oczywiście strata. Wygląda na to, że obaj nasi stoperzy boją się podania w przedziale 5 do 50 metrów . Lepiej podać do bramkarza. A ten wykop. No i wiadomo.

Druga linia. Sobolowi wychodzą dobre 30 minut na trzy mecze. Ikona ikoną, ale…
Patryk Małecki. Dopóki PM nie zrozumie, że gra w piłkę to wybór optymalnych rozwiązań to wyżej obecnego poziomu się nie wzniesie. A optymalne rozwiązanie to w siedmiu na dziesięć sytuacji podanie do wolnego partnera. A nie myślenie na zasadzie "trzy mecze temu udało mi się przedryblować i była bramka" to będę tak grał cały czas. Jak PM bierze piłkę to reszta może spokojnie drapać się po przedziałku na głowie. I tak nikomu nie poda, i tak w większości przypadków straci.

Rzuty rożne, wolne, dośrodkowania. Bez obrazy, ale nawet najsłabszy zawodnik nauczyłby się kopać, tak żeby trafiał powtarzalnie w określony punkt pola karnego lub bramki. To jest tylko kwestia ilości wykonywanych powtórzeń. U nas ten element w ogóle nie istnieje.

Genkow. Jest postęp. Po czterech meczach zauważyłem inny kontakt z piłką niż przypadkowe dotknięcie przy wyskoku w walce o piłkę wykopniętą przez bramkarza.

Ale żeby nie było tak tylko na nie. Nasza gra dziś jest o niebo lepsza niż gra w zeszłym roku o tej porze.

Nie pompujmy balonika, bo przebudzenie może być bolesne. To nie jest na razie gra na wywalczenie mistrzostwa, może to mistrzostwo zostanie nam podarowane. Ale na razie przy tej grze z trójką Lech/Legia/Jaga bardzo ciężko będzie o punkty.

Więc taki drobny apel (wiem, że w powietrze) do trenera i zawodników.
Przestańcie :”walczyć o mistrzostwo”, zacznijcie grać.
Ostatnio edytowane przez Elefant : 21.03.2011 o godz. 12:53.
Odpowiedz cytując