Z perspektywy trybun martwi niestety nasza gra obronna. Niektórzy zawodnicy wyglądali wczoraj na nieporadnych intelektualnie jeśli miałbym ocenić ich występ. Nad grą ofensywną pastwić się nie będę. Widać jak na dłoni, że jeszcze dłuższy czas będzie się nam odbijać zamiana Brożka na Bułgara, przynajmniej w sferze sportowej.
Oczywiście remis w trakcie sezonu mógł nam się przydarzyć i najzwyczajniej w świecie nie powinniśmy rozdzierać szat gdyby ...
No właśnie, clou wczorajszego występu naszych kopaczy i coś za co powinniśmy ich bezwzględnie rozliczać po każdym spotkaniu to zaangażowanie jakie ci zawodnicy wkładają w grę. Tutaj niestety okazuje się, że ci gracze nie dają z siebie wszystkiego.
Co gorsze jest to motyw przewodni ostatnich kilku lat. Brak zaangażowania w pewnych momentach, pewien tumiwisizm i olewactwo.
Każdego grajka, któremu nie chciało się wczoraj grać na maksa zapraszam na taki właśnie wyjazd jak do Bytomia, gdzie udało się nas 1000 osób.
Najpierw niech się pojawią na dworcu i część z nich stoi zamiast siedzieć podczas jazdy, następnie będą mogli podjechać sobie luksusowymi Ikarusami pod stadion wyglądający jakby był wkopany w nieckę po kopalni odkrywkowej

. Po dostaniu się na obiekt jednym z dwóch wejść dla VIPów będą mogli liczyć na posiłek dla wzmocnienia. Tutaj do wyboru będzie zimna kiełbasa, herbata bez cukru albo cola z dodatkiem wody. Już po tym jak dopingując przez cały mecz i ucząc się naszych przyśpiewek zaśpiewają swoim kolegom z boiska "Nic się nie stało ..." będą mogli ustawić się przed bramą wyjściową i może uda im się bez nabawienia się kontuzji przedostać na drugą stronę. Tam po doczłapaniu do autobusu, kierowca będzie chciał ich zaczadzić (w Bytomiu autobusy jeżdżą na węgiel), ktoś w drodze na dworzec rzuci w nich butelką a później znów sobie postoją w pociągu i po 2,5 godzinach jazdy dotrą do Krakowa.
Tutaj będą sobie mogli powiedzieć, że udało im się przeżyć i szczerze sobie pogratulować. Aaaa zapomniałbym, musieliby jeszcze dotrzeć do domu, niejednokrotnie przebijając się przez tereny, na których parchate plemię urządza sobie polowania ...
Może wtedy sami podeszliby następnego dnia w szatni do swoich kolegów, którzy akurat grali w tym meczu i poprosili ich o więcej zaangażowania ...
Dla wszelkiej maści kosmitów, którzy nie opanowali trudnej sztuki czytania ze zrozumieniem ale potrafią obsługiwać komputer połączony z internetem. Nie narzekam na wyjazd, co więcej uważam, że te wszystkie atrakcje po części składają się na klimat, który wielu z nas na te wyjazdy tak przyciąga.
Wytykam jedynie brak zaangażowania i lekceważenie przeciwników niektórym grajkom, które to wady z mojej perspektywy są u nas ostatnio doskonale widoczne.
Wszystkim optymistom wspominającym o dwutygodniowej przerwie na reprezentację chcę przypomnieć, że Wisła zazwyczaj ma problemy z dobrą grą po takich przestojach.