Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
bloodraven
Senior Member
 
Od: 06.2010
Skąd: PDG

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#9789
Stary 20.03.2011, 22:51
lorddavy napisał(a):Wyświetl post
Weź pod uwagę, że Żurawski i Frankowski nastrzelali tyle goli bo w większości spotkań grali z amatorami albo zbieraniną kelnerów z brazylijskich plaż Oczywiście nie umniejszam ich umiejętności ale na pewno nie zgodzę się, że obecny Małecki jest od nich znacznie gorszy. Zobacz przeciwko komu on teraz musi grać, weźmy najbiedniejszy zespół ligi - Bytom. Gra w nim taki zawodnik jak Kobylik, który grał w Strasbourgu czy Arminii. Z czym my to porównujemy z juniorami KSZO Ostrowiec czy Pogonią Antosia? Poziom najsłabszych zespołów znacznie się podniósł głównie za sprawą kasy z praw do transmisji. Kiedyś tego nie było i woziliśmy frajerów po 7:0.
Nawiązując do Twojego postu, pragnę nadmienić, iż niekoniecznie ma tu wpływ kasa czy podniesienie poziomu sportowego. Raczej jest to taktyka, co pokazuje chociążby przykład naszej potyczki z Podbeskidziem. Z MŚ w 2002 i wprowadzeniu przez Niemców szczególnie w finale pressingu (wcześniej nie był stosowany aż na taką skalę, wtedy wręcz stłamsili Brazylię w pierwszych 70 minutach, a że później sił brakło...), wielu trenerów zauważyło, iż może być to jedyna droga do wyrównania dysproporcji sportowych pomiędzy ich słabymi drużynami, a faworytami. O ile pressing w wykonaniu niemieckim był zakładany w odpowiednim momencie i przez graczy w wyznaczonych do tego strefach, na co pozwalała zarówno wielka wiedza taktyczna tak trenerów jak i zawodników, o tyle na naszym podwórku wyszło zupełnie co innego. Do zwyczajowej gry na aferę + 10 obrońców we własnym polu karnym, a najlepiej bramkowym, prezentowaną przez cracowie, Polonie Bytom, Odry Wodzisław itd., dołożono prymitywny pressing, czyli "wy atakujecie piłkę, a reszta obstawia tych rywali co są najbliżej". Doprowadziło to do tego, że faworyci dawali sobie narzucić chaotyczny styl gry, w meczu mógł paść praktycznie każdy wynik. Uprawianie takiego antyfutbolu, o zgrozo było (i jest w dalszym ciągu- peany na cześć Podbeskidzia) aprobowane zarówno przez media jak i ekspertów, gdyż skazywani na pożarcie stwarzali niespodzianki- zawsze to jakaś sensacja. Wcześniej ( Wisła z Moskalem po raz drugi, poniekąd wczesny Kasperczak) do rozprowadzenia akcji w środku pola wystarczało dwóch zawodników. Teraz przydały by się co najmniej dwie trójki dobrze pokazujące się do gry i operujące piłką, czego niestety nie posiadamy. Dodatkowo ligowa młócka działa negatywnie na nasze drużyny w pucharach, gdyż ciężko z antyfutbolu przestawić się na grę w piłkę, co pokazały Wronki- w Europie miła dla oka gra, w lidze baty. Piłka nożna jest w naszym kraju zabijana i taki stan rzeczy może zmienić tylko rozwój szkolenia w kierunku holenderskim, czyli szybkim operowaniu piłką przy ruchliwości graczy, co pozwala zgubić nawet prawidłowo założony pressing. Oczywiście moja teoria jest mocno naciągana i można z nią polemizować, ale sądzę, że ziarnko prawdy również się znajdzie.
Odpowiedz cytując