Antystenes napisał(a):

Wszyscy piszecie, że liga jest słabsza, że poziom się obniżył, itp. Nie mówię, że nie, ale podali byście choć jeden argument o tym świadczący.
Czy wg Was liga jest słabsza, bo Wisła nie wygrywa już z każdym po 4:0? Nie jest czasem tak, że wyrównał się poziom, tzn. Wisła stoi w miejscu a doścignęła nas reszta ligi?
|
Wisła stoi w miejscu

Dobre - ano stoi tylko najpierw się cofnęła o lata świetlne.
Czy trzeba nabijać posty udowadniając, że poziom się obniżył? Wg mediów gwiazdą bramkarzy jest Kotorowski, który każdą piłkę odbija pod nogi napastników. Najlepsza patrząc z perspektywy straconych bramek obrona to nasza obrona - komentarz zbyteczny, napastnicy którzy potrzebują 200 pewnych sytuacji żeby trafić w światło bramki. Za gwiazdy ligi uważa się min Sobiecha, Pawłowskiego czy inne wynalazki. Wystarczy obejrzeć jedną kolejkę. Nas nikt poziomem nie dogonił. My dogoniliśmy resztę. Kiedyś może i były w porywach dwie, trzy drużyny ale za to reprezentujące jaki taki poziom. Jeżeli aktualnie niczym nadzwyczajnym nie wydaje się być fakt pokonania Lecha przez Cracovię ( której piłkarze wywracają się o własne nogi) to o czym my mówimy.
To jest poziom dna i tyle. Kiedyś gwizdami ligi byli zawodnicy pokroju Kosowskiego, Żurawskiego, Frankowskiego ( patrząc przez pryzmat naszej drużyny) a teraz ... jeden Maor ma zastąpić 10 innych ( nie twierdzę, że tylko on gra ale zdecydowanie przerasta innych).
Kiedyś, żeby wygrywać trzeba było mieć "to coś". Teraz wystarczy jedynie mieć jednego solidnego zawodnika i 10 zapierdalaczy ( choćby przykład Śląska) żeby walczyć o puchary.
Ktoś powie Lech- puchary - odpowiem: eliminacje psim swędem, grupa na dużym fuksie vs juniorzy Juve i MC na wycieczce do kraju trzeciego świata a potem Braga która jako pierwsza gra o coś. Kiedyś Schalke, Inter, Lazio, Parma bynajmniej nie na wycieczce.
Wiem to było dawno. Nie ma co żyć przeszłością. Ale właśnie wtedy nasi potrafili grać w piłkę.