Wczoraj nie chciałem się nic nie wypowiadać, bo miałem gorącą głowę. Dziś jednak wiem, że jeszcze daleka droga przed nami głównie w kwestii mentalnej. Może kiedy klub zacznie nakładać pokaźne kary finansowe za brak zaangażowania to będzie ono w każdym meczu

Widać nie ma to znaczenia kto przychodzi. Powiedzenie "czy się robi czy się leży kasa się należy" nadal jest w Wiśle żywa.
Choćby Maaskant na głowie stawał on ani żaden następny trener nic nie zrobi jeśli grajków porządnie po kieszeni się nie uderzy. Co mi po ich przeprosinach kiedy słyszy się je co pół roku, że z tymi i tymi nie powinni przegrać, ale dalej nic to nie zmienia. Brawa dla Podbeskidzia, bo widać im bardziej się chciało.
PS. Do poniedziałku niech każdy się wypowie w tym temacie i można go zamknąć we wtorek, bo już potrzebny nie będzie.