loozak84 napisał(a):

|
Przepraszam bardzo ale opowiadanie, że PB grało XIX wieczny futbol to jest Twoja totalna kompromitacja. Goście wyszli grając wysokim pressingiem, przez dobrych kilkanaście minut po prostu stłamsili Wisłę. Tak się gra wszędzie, taka gra to norma. Wiadomo, że piłkarsko tzn. wyszkoleniem technicznym Wisła ma lepszych zawodników ale jako drużyna to piłkarze z Bielska byli zwyczajnie lepsi. Okazuje się, że łysy ziomek z Huty rozwalił taktycznie geniusza z Holandii. Żadne tam lekceważenie, pech czy tego typu wymówki mentalnych leszczy. Taktycznie i zespołowo Bielsko było lepsze o 3 kilometry.
|
Bez przesady... W którym momencie wczorajszego meczu Podbeskidzie niby stłamsiło Wisłę? Fakt, że zawodnicy z Bielska-Białej agresywnie i krótko kryli naszych piłkarzy - przede wszystkim - w początkowej fazie spotkania, to akurat raczej nie jest przejaw jakiegoś specjalnego geniuszu, czy też zmysłu taktycznego ich trenera. Tak się dzisiaj gra, pełna zgoda. Tyle, że jednak w ten sposób nie da się praktycznie utrzymać konsekwencji taktycznej przez pełne 90 minut - a już na pewno nie wyobrażam sobie tego w naszej poczciwej, polskiej lidze.
Jeśli jeszcze o meczu w Krakowie można rzeczywiście powiedzieć, że Podbeskidzie zagrało z nami naprawdę dobre spotkanie (choć paradoksalnie bramka padła wówczas tylko i wyłącznie z powodu debilnego ustawienia i zupełnego braku asekuracji w obronie), tak wczoraj nasi przeciwnicy próbowali przede wszystkim utrudniać nam grę w piłkę, zaś wszelkie ich zalążki akcji, raczej szybko były rozbijane. Tym bardziej, że przecież bramki dla nich padły ze stałych fragmentów gry - a były to ponad wszelką wątpliwość rzuty wolne, które zupełnie nie miały prawa zrobić nam jakiejkolwiek krzywdy. A dlaczego stało się inaczej?
Z prostej przyczyny - Jaliens to jakaś istna parodia stopera... Czy to naprawdę jest facet, który był niby podstawowym zawodnikiem niezłego klubu holenderskiego, czy nas ktoś najzwyczajniej w świecie po prostu okrutnie zrobił w przysłowiowego ch**a i podrzucił, jakiegoś zbieracza truskawek? Nie dość, że chłop jest jak na środkowego obrońce dość niski, a zarazem i szczupły, to kompletnie nie potrafi się chyba odbić od ziemi. Każda z bramek dla Podbeskidzia obarcza niemiłosiernie jego konto, bo przy stałych fragmentach wykonywanych ze środka boiska ustawiony był tak, że jego obowiązkiem było wygranie "pierwszej", wpadającej w nasze pole karne piłki, zanim jeszcze ta zaczęła spadać innym zawodnikom wiślackiego bloku defensywnego za plecy. Przy pierwszej bramce Jaliens dał się bezproblemowo przestawić zawodnikowi Podbeskidzia, zaś przy drugiej zupełnie zgubił krytego napastnika i później mógł już tylko bezradnie obserwować lot piłki, która spadała mu za kołnierz wprost do nieobstawionego napastnika (i mimo, że ten co prawda w piłkę nie trafił, to już samym agresywnym wyjściem w górę, mógł zmylić pozostałych naszych obrońców).
Zaprawdę powiadam Wam - nie rozumiem, jak to jest w ogóle możliwe, by doświadczony stoper: a) nie potrafił się dobrze ustawić w polu karnym, b) dawał się przepychać raz po raz zawodnikom drużyny przeciwnej, c) zapominał, że czasami wypadałoby jednak też wyskoczyć do górnej piłki, bo nie zawsze partnerzy zdążą z asekuracją. I to nie są błędy, które można byłoby podciągnąć pod brak zgrania z drużyną - to są natomiast zwykłe, indywidualne cechy środkowego obrońcy, których holendrowi niestety brakuje. Nie mam zresztą zielonego pojęcia, z czego może to wynikać (bo mimo wszystko wierzę, że on te umiejętności jednak raczej posiada) - jednakże w chwili obecnej śmiem twierdzić, że jeśli o samą walkę w defensywie chodzi, to lepszy od niego byłby już chyba nawet i Mateusz Kowalski...
Najmniej trzeba tu natomiast winić Bunozę, którego większość już upatrzyła sobie na kolejnego kozła ofiarnego w drużynie. Gówno prawda - nie jego wina, że w parze przyszło mu grać wczoraj z facetem, który co chwilę przegrywa pojedynki powietrzne, a wcale również jakimś wirtuozem przy wyprowadzaniu piłki z obrony nie jest, więc tym bardziej trzeba przesadnie zwracać uwagę na asekurację... Naprawdę, bądźmy czasami choć trochę obiektywni. Mimo, że Gordan też jakimś zawodnikiem nie do przejścia wcale nie jest - to jednak dużo spokojniej się czuję, gdy wiem, że gra w parze razem z Chavezem (który notabene jest w chwili obecnej naszym najlepszym zawodnikiem na wspomnianej pozycji, co chyba po wczorajszym meczu nie ulega już wątpliwości). I tutaj też ciekawy paradoks. Otóż, Osman w Europie gra dopiero pół roku z niewielkim okładem, Jaliens spędził tu natomiast przecież całą karierę i ma rozegraną ogromną liczbę meczów w mocnej lidzie - zatem kto na papierze powinien być zdecydowanie lepszy? Wiadomo, to chyba logiczne - a jak widać, nie do końca... Sam szczerze przyznam, że spodziewałem się, iż samym doświadczeniem holender zdecydowanie pomoże nam w grze i będzie zawodnikiem, od którego Maaskant będzie zaczynał ustalanie składu. Kew chyba jednak kompletnie nie nadaje się do bardziej siłowej piłki, gdzie I-ligowy obrońca, jest w stanie zrobić mu "kuku" - chyba, że zjada go przykładowo trema - ale też ciężko jest mi w to jednak uwierzyć i uważam, że to przesadnie naciągana teoria...
Dziękuję, dobranoc.