Syn Kangura z 1984 napisał(a):

No to kilka słów ode mnie: Po pierwsze to tragedii nie było, pierwsze 15 min nasi przespali. Później nasi nieco się obudzili, kompletnie zdominowali Podbeskidzie, które momentami broniło się całą jedenastką w polu karnym. Padł dość szczęśliwy dla nas gol i dalej cisnęliśmy Podbeskidzie tak jak powinniśmy przez całe 180 minut. Mieliśmy kolejne sytuacje (np. słupek Siwakowa). Potem drugi gol, po ładnej akcji i dalej ciśniemy, czego wynikiem jest kolejna sytuacja, tym razem Rios mógł zachować się lepiej. W tym momencie powinno być 3-0(a nawet 4-0) i po meczu. Do tego momentu dobrze graliśmy w obronie, szczególnie wyróżniał się Bunoza który raz po raz przerywał kontry, Jaliens dobrze zachowywał się szczególnie w naszym polu karnym. Boki obrony nieco słabiej, ale też nie schodziły poniżej pewnego poziomu, no i gdy wydawało się że kolejne bramki są kwestią czasu... wszystko szlag trafił. Niesamowicie drukował Borski, który robił wszystko by Podbeskidzie miało jak najwięcej stałych fragmentów, no i niestety miało, a my sobie z nimi nie radziliśmy i padła bramka na 1-2. Potem fatalna zmiana Garguły, broniłem go praktycznie zawsze, ale dziś coś we mnie pękło. Ten chłop nie ma chyba w ogóle w sobie ambicji, ani razu nie powalczył o piłkę, kompletnie odpuszczał. Później znów Borski, złe nasze ustawienie i znów gol. 2-2(gol chyba po faulu, nasz bramkarz miał piłkę i rywal mu wybił, co zresztą doskonale widział drukarz, nawet się zawahał, ale jednak gola uznał) i musimy gonić... ale nie ma kim. Żuraw grał całkiem ok, wydaje się ze nic więcej nie mógł zrobić, a Rios... ja się nie dziwię czemu nie gra. Gość ma technikę, ale jest przeraźliwie wolny i dlatego nie będzie dla niego u nas miejsca. Wydaje się być tak hmm... szeroki w pasie jak Boukhari... Na końcu znów zmasowana obrona Podbeskidzia, a my waliliśmy głową w mur. Kartka Cikosa zasłużona, ale nie ma co mieć do niego pretensji, sam krzyczałem żeby go skosił. To było jedyne słuszne wyjście z tej sytuacji, chociaż... jego ruch ręką na pewno nie spowodował upadku przeciwnika. Podsumowując, graliśmy całkiem ok do momentu w którym Maaskant przeprowadził zmiany, później prze ogromy fart Podbeskidzia + cały mecz złodziej Borski drukował. O ten mecz do drużyny pretensji nie mam, mam za to poczucie że dali z siebie wszystko, a to że odpadli jest wynikiem hmm... powiedzmy "czynników niezależnych od nas". Takie rzeczy się zdarzają. Jedziemy teraz po MP.
A Ci którzy po tym meczu potrafią tylko wyzywać swoich zawodników niech się mocno pierdykną w głowę.
|
Zacytuje Twoją wypowiedź kolego, bo poprawiła mi bardzo humor z rana. Spokojna, wyważona, stonowana - 100% racji, podpisuje się pod tym co napisałeś rękami i nogami. Dobrze, że są jeszcze takie posty jak ten, bo większość to jak koledzy wyżej zauważyli poziom dna. Najśmieszniejsze jest to, że jak wygramy kilka następnych meczów w lidze, ci sami użytkownicy będą wychwalać pod niebiosa naszych.
Prawda jest taka - jesteście kibicami sukcesu, popadającymi z skrajności w skrajność. Nie znacie stanów pośrednich, albo jest zajebiście albo chvjowo. Ten temat od wczorajszego wieczora to stek wyzwisk pod adresem naszych piłkarzy. Niedługo osiągniemy poziom forum sąsiadek, którego nikt nie moderuje i można sobie pisać co się chce.
Tak jak napisał kolega - nie mieliśmy szczęścia. Takie mecze się też zdarzają. Głęboko wierzę, że wyzwoli to w chłopakach pokłady pozytywnej sportowej agresji i już z Bytomiem zgarniemy te niezbędne 3 pkt.
I jeszcze jedna sprawa. Czepianie się Gordana. Dlaczego to robicie ? Dla zasady ? Bo jest wielki i (wg was) drewniany? Czy może dlatego, że to forum musi mieć kozła ofiarnego zawsze? Trzeba się przecież na kimś wyżyć.. Chvj tam, że Bunoza zagrał najlepiej z obrońców, chvj że przy bramkach zawalił Jaliens i w sumie przez cały mecz Jaliens grał dużo mniej pewnie niż Gordan. Chvj,że Gordan przerywał akcję za akcją w pierwszej połowie, oczywiście się trzeba do niego przyczepić dla zasady.
Więcej spokoju każdemu życzę.