Jeszcze taka refleksja, teraz już na spokojnie.
Wiele osób narzeka, że Małecki samodzielnie, że mógł podać tam, mógł podać siam. Owszem, mógł, i to nie jeden raz. No ale wszyscy znamy małego i wiemy, jak to z nim jest. Do czego zmierzam? Otóż myślę, że bardzo wielką cegłę w jego postawę boiskową wsadza nie kto inny, tylko pan Smuda. Przecież jedyne, czym Małecki może zareagować na notoryczne ignorowanie jego osoby w powołaniach do reprezentacji (w której momentami grają totalne anonimy, która także staje się absolutną zbieraniną ludzi mających niewiele wspólnego z Polską), to własnie strzelanie bramek.
Aha, brawo Cwetan! Może ta jedna bramka to na razie nie wiele, ale od czegoś trzeba zacząć.
