|
Prawda jest taka, ze Maaskat zjebał sprawę, lekceważąc rywala w końcówce, przy stanie 2:1. Meliksona powinien trzymać właśnie na wypadek wyrównania, bo potrafi zrobić różnicę. A jak było bez niego, to każdy widział.
Chyba, że Maor miał jakiś uraz, którego lepiej było nie pogłębiać, wtedy rozumiem.
Oczywiście nie można winić samego trenera za tą porażkę. Nasza obrona pokazała, że ciągle daleko jej do monolitu. Za zlekceważenie rywala w dwumeczu dostaliśmy pstryczka w nos i to zasłużonego.
|