|
Sędzia Borski - zapamiętajmy te nazwisko, bo wkrótce będzie to Marcin B., przebywający na urlopie we Wrocławiu. Coś niesamowitego, jak sędzia z Warszawy nas okradł w tym meczu. Że też coś takiego się jeszcze zdarza w naszej piłce - po całej aferze korupcyjnej facet przed kamerami wyprawia takie cyrki.
Pareiko wycinany w piątce - nie ma sprawy. Uparcie gwizdanie fauli przy każdym upadku gospodarzy - a tylko ze stałych fragmentów potrafili stworzyć zagrożenie pod naszą bramką. Gospodarze nie grali w piłkę, grali w rugby a sędzia im to umożliwiał. Facet z żółtkiem na koncie wycina obiema nogami Wilka - Borski bez reakcji.
Mówię wprost - niech puchar zdobędzie Amika, bo ustawianie tych rozgrywek pod Legię robi się zwyczajnie niesmaczne.
Dla komentatora śmiesznej stacji - osobne 3 w 4 za "obiektywny" komentarz. Dzięki Bogu nie płacę abonamentu, bo świadomość że opłacam temu facetowi pensję by mnie dobiła.
Co do naszych. Graliśmy nieźle, próbowaliśmy grać w piłkę co śmieszny facet w czarnym stroju próbował za wszelką cenę uniemożliwić.
Na pochwały zasługują:
- Jaliens - solidny występ, pewnie w obronie, pomagał w rozgrywaniu piłki.
- Pajlić - bardzo aktywny w ataku, w obronie specjalnie nie nawalił.
- Genkow - dostał setkę i ją wykorzystał. Oby to był początek serii goli dla Wisły.
- Małecki - waleczny jak zwykle.
Na burę i to sporą zasługują:
- Rios - zawodnik z golowstrętem, co do tego nie ma już najmniejszej wątpliwości. Jeśli mając wolną bramkę i swobodę w polu karnym napastnik bawi się w dośrodkowania, to jest to d.pa, a nie napastnik. Dostał szansę i ją haniebnie zmarnował.
- Bunoza - tragedia, podejmowanie niepotrzebnego ryzyka, głupia gra. Zasługuje na posadzenie na ławce.
- Cikosz - idiotyczna strata w ostatnich minutach meczu, w konsekwencji czerwona kartka. A wcześniej nie było dużo lepiej - przeciętny w obronie, słaby w ofensywie. Nie dziwię się, że nie podjęliśmy jeszcze decyzji o jego wykupie. Jest się nad czym zastanawiać.
Przeciętny występ zanotowali: Sziwakow i Melikson (mimo asysty).
Z rezerwowych (o zgrozo) jedyny, który coś pokazał to Wojtek Łobodziński. Choć pożytku z tego nie było. Garguła błysnął raz, ale Maaskant wprowadził go po to by przetrzymywał piłkę i rozgrywał, a on unikał gry.
Żurawski.......................................... .............
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|