serek.c2 napisał(a):

Rozumiem, że gdybym bilet zgubił i chciał kupić kolejny również nie wejdę?
|
Mnie taka sytuacja spotkała na inauguracyjnym meczu na Reymonta z Koroną. Szedłem z autobusu z przystanku na Kawiorach i bilet mi gdzieś wypadł, poszedłem do kasy, a kasjer mi mówi, ze mi nie moze sprzedac, bo PESEL w bazie. Podałem więc PESEL brata i tylko dzięki temu, że nie sprawdzali na bramkach z dowodem to wszedłem dalej.
Co do picia, jedzenia itd, to fajne jest to, że wszystko jest w jednej cenie, nie trzeba kombinować z wydawaniem. Inne rzeczy jednak dają dużo do myślenia:
1. Trzy okienka na cały parter sektora E to parodia. Stanąłem w kolejce po dwa pepsiaki równo z gwizdkiem na przerwę, kupiłem 2 minuty po rozpoczęciu drugiej połowy. Na meczu z Ruchem dzięki tamu nie zobaczyłem dwóch bramek... Gdy odchodziłem od okienka w kolejce stało jeszcze z 15 osób. Pewnie koło 60 minuty wróciły na trybuny...
Dlaczego nie można ustawić automatów z napojami?
Kolejna kwestia... Kosze na śmieci ustawione sa kolo okienek. Kilka osób przeciskalo sie przez kolejkę, żeby wyrzucić tackę po kiełbasce...
Myślę, że ustawienie kilku ławeczek i stolików w przestrzeni pod trybunami też nie byłoby głupie. Na meczach jest wiele starszych osób, które mają do wyboru albo wcinać kiełbasę na stojąco, albo iśc na trybuny, gdzie nie zawsze jest ciepło w okresie zimowo - wiosennym.
Zgadzam się tutaj z Kominkiem.Miałem okazję jeździć z nim na mecze na wygnaniu w Sosnowcu, jechało nas dwóch, -plus trzech młodych chłopaków. Teraz Wisła na nich by tych 145 zł nie zarobiła, ale za 3 - 4 lata miałaby kibiców na kolejnych 40 lat. Wprowadzenie biletów dla tak małych dzieciaków wg mnie jest krótkowzroczną polityka klubu.